Byłem dzisiaj na drugim dniu rekrutacji i atmosfera tam panująca była wręcz jak z bajki, aż się ucieszyłem że znalazłem fajną pracę w końcu. Jestem z Poznania i tutaj otworzyli swoje biuro, jednak nie w samym środku miasta jak to przedstawiłeś na filmie a na uboczu. Rozmowa rekrutacyjna wyglądała tak że prawie nic nie zrozumiałem chłop który mnie zatrudniał mówił bardzo szybko powiedział że przyjmują średnio trzech na trzydziestu kandydatów, jeżeli mnie przyjmą to mają odezwać się do godziny 16:00. Zadzwonili chwilę przed 16:00 że zapraszają mnie na drugi etap rekrutacji, a więc WoW zostałem wybrany szansa na to to 1 na 10. Przyjechałem i atmosfera w biurze po prostu sztos leciała energiczna muzyka, nawet piesek biegał po biurze wszyscy uśmiechnięci weseli rozmawiali o serialach, myślę sobie chce tutaj pracować. Wychodzimy z firmy i jedziemy na Jarocin pozyskiwać klientów, praca polega to na tym że wchodzimy do sklepów fryzjerów a nawet na PLEBANIE aby przedstawić ofertę, i najlepiej od razu sfinalizować ofertę, ale bez nacisku klient może się zastanowić w razie czego wrócimy. Określali to "sprzedaż z buta". Jadąc samochodem kierowca pięknego BMW ubrany w garnitur wyglądający na drogi tak zwany "LIDER" a tak naprawdę zwykły sprzedawca, cały czas do kogoś dzwonił lub dzwoniono do niego, oczywiście rozmawiał na głośniku a więc wszystko słyszałem. I rozmawiali o wynikach innych osób podobno jakiś Szymon podpisał umowę z jakąś siecią sklepów a więc jak wszystkie się przeniosą to zgarnął chłopak dobre pół bańki XDDD Nie chciało mi się w to wierzyć i zaczęło coś mi śmierdzieć. Jako że to był mój pierwszy dzień miałem być cicho i po prostu przyglądać się w jaki sposób on sprzedaje. Ściema którą wciskał klientom wyglądała tak: Czy słyszał Pan/Pani o zawyżeniach w działach dystrybucji sprzedażowej prądu, w skrócie jest po to aby pomóc, wciskając klientom umowę nawet nie dokładnie informując że jest to UMOWA! Tylko że jest to potrzebne aby sprawdzić czy nie jest przypadkiem dłużnikiem... Musicie przyznać (usunięte przez administratora) SCAMEM. Wciskał jeszcze kit że jest z firmy szczebelek wyżej... w skrócie Był z nami jeszcze jeden chłopak którego rekrutowali w tamtym tygodniu, tego dnia podpisał aż dwie umowy a więc pojechaliśmy na macdonalds aby to uczcić oczywiście każdy płacił za siebie, ale przerwa na MC w godzinach pracy no po prostu praca idealna. Po powrocie na firmę był krótki test, pytania dla (usunięte przez administratora) że każdy sobie poradzi, po zdanym teście dali mi umowę.... Umowa o prace? Umowa zlecenie? To może chociaż umowa o dzieło? A (usunięte przez administratora) tam... Umowa o SZKOLENIE!! Zmęczony byłem i nie przeczytałem tego dokładnie, w (usunięte przez administratora) teraz żałuje że podałem swój numer i serię dowodu bo (usunięte przez administratora) wie co z tym zrobią.... No i tyle możliwe że również nagram o nich film i btw obecnie nazywają się: La Pera sp. zoo