Chciałbym podzielić się moją opinią na temat pracy w salonie Erle, zarządzanym przez Julię Sznel. Niestety moje doświadczenia w tym miejscu były rozczarowujące, co wynikało przede wszystkim z podejścia właścicielki do innych osób.
Pani Sznel prezentuje postawę, która sugeruje brak szacunku wobec pracowników. Wyraźnie zauważalne są różnice w traktowaniu ludzi w zależności od jej osobistego nastroju lub interesu. Takie podejście wpływa na atmosferę w miejscu pracy, która staje się napięta i nieprzyjemna.
Co warto podkreślić, działalność salonu trwa zaledwie od lipca zeszłego roku, a w tym czasie pracowały tam już trzy różne stylistki, które zdecydowały się odejść. Obecnie zatrudniono cztery nowe osoby, co budzi pytanie, jak długo będą w stanie wytrzymać w takim środowisku. Rotacja personelu w tak krótkim czasie jest sygnałem, że coś w zarządzaniu lub relacjach w miejscu pracy ewidentnie nie funkcjonuje.
Pani Sznel często wykazuje nadmierną pewność siebie, która graniczy z wybujałym ego. Zamiast zachęcać do współpracy i wspólnego rozwoju, koncentruje się na podkreślaniu swojej rzekomej doskonałości, co stoi w sprzeczności z rzeczywistością. Brak umiejętności zarządzania emocjami oraz dwulicowość w kontaktach międzyludzkich są wyraźnym problemem, który rzutuje na cały wizerunek salonu.