Pracowałem kilka lat temu - wówczas obsuwy z wypłatami nie były aberracją (niektórzy mieli nawet kilkumiesięczne). "Góra" traktowała barmanów jak gorszy sort, często nie licząc się z ich pracą, czasem wolnym (niektórzy żeby zapełnić grafik kończyli zmianę po 1 w nocy, żeby otwierać o 6:30), a nawet z czasem pracy (przy małym ruchu i kiedy właściciel miał kaprys to potrafił przekazać, żeby jedna osoba po 2-3 godzinach zeszła ze zmiany i szła do domu, ignorując to, że trzeba się do pracy przygotować, zaplanować dzień, dojechać, wrócić).
Szkoleń brak, jedynie wymagania, oczekiwanie domyślenia się wszystkiego i oczekiwania bycia ciągle dyspozycyjnym, a to wszystko za najniższą krajową na umowie zlecenie. Dodatkowo atmosfera między górą a barmanami i kuchnią bardzo nieprzyjemna, ciągła walka i dużo wzajemnych oskarżeń, Kto widział proces inwentaryzacji, ten teraz w cyrku się nie śmieje.
Z tego co mi wiadomo, właściciel pozostaje bez zmian, więc wielu zmian na lepsze od tego czasu się nie spodziewam