black leon07.01.2012 21:57
Inne
Moja współpraca z MB trwała 6 miesięcy. Perspektywy rozwoju przedstawione mi podczas bezpośredniej rozmowy rekrutacyjnej z Prezesem były bardzo obiecujące…
Wynagrodzenie:
Współpracowałem na zasadach działalności gospodarczej (miałem możliwość etatu). Uczciwie muszę stwierdzić, że dwa razy w terminie otrzymałem wynagrodzenie. A drobne, dochodzące do miesiąca poślizgi w wypłatach nie zniechęciły mnie do współpracy. Nawet rozbijanie wynagrodzenia na dwie części były jak się okazało czymś normalnym. Zwrot kosztów w moim przypadku niestety również nie nastąpił gdyż księgowa uznała, że nie należy mi się tego typu udogodnienie. Tak więc przyszłych pracowników działu handlowego informuję, że powinni wyposażyć się w rower lub bilet ZTM/PKP
Uposażenie:
Każdy pracownik otrzymuje w miarę działający telefon. Przez pewien czas miałem nawet do dyspozycji modem i samochód, które zostały mi odebrane, by wyposażyć kolejnego pracownika, któremu prezes obiecał moje narzędzia pracy. Później zauważyłem, że tutaj jest taka tendencja; nowy pracownik dostaje materiały do pracy, a gdy pojawia się ktoś nowszy, musi pozbyć się ich na rzecz nowo zatrudnionej osoby. Niektórzy pracownicy, są szczęśliwymi posiadaczami komputerów przenośnych z legalnym systemem. Prawdziwym szczęściem jest fakt, iż istnieją torrenty, na których można zaopatrzyć się w programy potrzebne pracownikom do pracy. Co prawda na wyposażeniu firmy jest kilka komputerów z niezbędnym do pracy AutoCADem, ale wersja sprzed 10 lat nie za bardzo nadaje się do pracy
Atmosfera pracy:
Na początku zastanawiały mnie wręcz ciekawskie spojrzenia pracowników.. Po pewnym czasie sam obserwowałem pracowników i robiłem „zakłady” jak długo pozostaną w firmie..
Ogólnie atmosfera pracy w Biurze jest naprawdę bardzo pozytywna, no może z małymi wyjątkami.
Nowych pracowników ostrzegam przez tajnym, zaufanym szpiegiem, który z satysfakcją donosi Prezesowi o dokonaniach współpracowników. Osoba ta aby wkraść się w łaski innych, sama w niezbyt miłych słowach wypowiada się o swoich chlebodawcy.
Jeśli nie ma Prezesa, atmosfera pracy w biurze jest naprawdę znakomita. Gdy jaśnie wielmożny Pan Prezes przyjeżdża do biura, robi narady wojenne z pracownikami, co jest oczywiście zrozumiałe. Niezrozumiałym natomiast dla wszystkich jest fakt, dlaczego Prezes zapowiadając swoją wizytę na rano, przyjeżdża pod koniec dnia pracy i każe zostawać po godzinach, de facto deorganizując tym samym pracę wielu osób. Szczególnie upodobał sobie piątki pod koniec dnia. Kolejnym niezrozumiałą taktyką Prezesa jest umawianie się z pracownikami gdzieś poza biurem i nie przyjeżdżanie na spotkanie nie zawiadamiając ich o tym. Niestety indolencja w stosunku do pracowników jest chlebem powszednim. Być może, dla niektórych problemem okazać się może brak akceptacji Prezesa na urlop co przecież wydaje się być logicznym, że pracując w tak prężnie rozwijającej się firmie nie ma na to czasu. Aha, L4 również nie jest mile widziane, trzeba „chorować szybciej” (c) Prezes.
Kariera:
Jeśli degradację można nazwać awansem to tutaj wszyscy mają to zapewnione. Awans od dyrektora do operatora (koparki chyba). Niestety nie wszyscy mają możliwość na tak błyskotliwą karierę. Rotacja pracowników (biurowych i fizycznych) jest bardzo duża, często wywołana minorowym nastrojem Prezesa lub życzliwymi donosami pewnej osoby z Biura. Rekrutacja jest procesem dosyć czasochłonnym, nie tyle z uwagi na wieczną absencję Prezesa co na Jego spóźnianie się na rozmowy. Pamiętam sytuację, gdzie kandydaci na kosztorysantów byli umówieni co pół godziny od 10 do 16. Nie zapomnę kumulującej się kolejki coraz bardziej zdenerwowanych i złorzeczących osób oraz wręcz ekwilibrystycznie oralnych wywodów pracowników biura, usiłujących usprawiedliwić absencję Prezesa. Bo ileż razy można mieć wypadek, stłuczkę, stać w korku? Pamiętam również, że Prezes pojawił się o 15 i przesłuchał dwie ostatnie osoby, które nie spełniły Jego oczekiwań i zażądał abym natychmiast przywołał osoby, które w tak nonszalancki sposób zignorował.
Prezes:
Cóż, bardzo barwna postać. Cechy pozytywne: indywidualista.
Niestety ma też wady. Niewątpliwie największą jest widoczny na każdym kroku brak szacunku dla bliźnich jak również nieumiejętność przyznania się do braku wiedzy. Podważanie kompetencji osoby wykwalifikowanej jest chlebem powszednim. Poniżanie, lekceważenie, obietnice bez pokrycia. Niestety również agresja, która dotknęła mnie osobiście. Byłem pierwszą osobą, wobec której Prezes dopuścił się agresji fizycznej – zabrał mi prywatnego laptopa, szarpał mnie, zastraszał pobiciem mówiąc „nie wiesz z kim zaczynasz”.
Wnioski:
Nie zamierzam opisywać podejścia Prezesa do Inwestorów, podwykonawców, dostawców gdyż nie chciałbym aby całkowicie odwrócili się od współpracy z Firmą. Główną ideą tego opisu jest chęć otworzenia oczu potencjalny