Początek współpracy i jej zakończenie to w moim przypadku dwie zupełnie różne rzeczy. Dopiero po złożeniu wypowiedzenia miałam okazję zobaczyć, jak naprawdę wygląda „profesjonalne podejście” tego pracodawcy do pracownika, który zdecydował się odejść.
Z dnia na dzień sposób traktowania mnie zmienił się diametralnie. Pojawiło się manipulowanie faktami, wybiórcze przedstawianie sytuacji oraz przekazywanie współpracownikom informacji na mój temat w sposób, który miał przedstawić mnie w złym świetle.
Szkoda, że zamiast zachować klasę i profesjonalizm przy zakończeniu współpracy, zdecydowano się na budowanie własnej wersji wydarzeń kosztem byłego pracownika.
Co ciekawe, kiedy pracownik jest potrzebny, wszystko wygląda zupełnie inaczej. Dopiero kiedy składa wypowiedzenie, można przekonać się, jak wiele naprawdę znaczy dla pracodawcy wzajemny szacunek i profesjonalne relacje.
Nie zamierzam tutaj przedstawiać swojej wersji każdej sytuacji ani wdawać się w publiczne przepychanki. Osoby, które były świadkami pewnych wydarzeń, doskonale wiedzą, jak było naprawdę.
Fakty mają to do siebie, że prędzej czy później bronią się same, nawet jeśli po drodze próbuje się je odpowiednio „przedstawić”.
Na zakończenie jedna refleksja, jeśli podobne sytuacje powtarzają się z kolejnymi pracownikami, być może problem nie zawsze znajduje się po stronie pracowników.
Historia lubi się powtarzać. Czasami warto więc zamiast szukać kolejnego winnego zastanowić się, co jest wspólnym mianownikiem tych historii.
Życzę przyszłym pracownikom, żeby nigdy nie musieli przekonać się o tym osobiście.