Może ktoś napisać, jak kiedyś wyglądała praca jako asystent prezesa zarządu w tej firmie? Czy naprawdę trzeba było mieć aż 3 lata doświadczenia i jak podchodzili do zakresu zadań – czy faktycznie było ich aż tyle, co w ogłoszeniu?
W ofercie wymagali wysokiej samodzielności, dobrej organizacji i bardzo dobrej znajomości MS Office. Angielski mile widziany, ale nie był konieczny. O kasie nie pisali nic, a zakres obowiązków był naprawdę szeroki.