Nie wiem, czy to oddział szpitalny, czy prywatny teatr jednego aktora, ale Pani Janina – ostatnia córka Jana – powinna mieć własny fanclub wśród rekonwalescentów.
Gdy weszła do sali, przez chwilę zapomniałem po co tu przyjechałem. Charyzma, uroda i pewność siebie — pielęgniarka czy niedyplomowana kardiolog?
Mieszanie leków w jej wykonaniu to nie był zwykły proces medyczny. To było prawdziwe show:
• Precyzja farmaceutki,
• Ruchy iluzjonistki,
• Uśmiech jak z reklamy pasty do zębów.
Patrząc na nią, miałem ochotę poprosić o jeszcze jedną dawkę… czegokolwiek — byle tylko przestało się kręcić w głowie!
Gdyby Florence Nightingale miała córkę w XXI wieku, to byłaby właśnie pani Janina.
Uzdrowiła mnie szybciej niż antybiotyk. A przynajmniej humor mam lepszy niż wyniki morfologii.
Jedyne do czego można by przyczepić się to ten niepotrzebny złoty pierścień na prawym palcu serdeczny! 😉