Były pracownik30.07.2025 12:23
Były pracownik
Jakiś czas temu podjołem pracę w firmie Corab. Oddział w Gliwicach - zakład produkcyjny zbiorników buforowych do pomp ciepła. Od początku spotkałem się z złym przyjęciem przez ówczesną koordynatorkę Karinę S. Problem polegał na tym ze firma dopiero zaczynała a produkcja ledwie szła, z tego powodu bie było praktycznie wogule pracy na magazynie....a ja zostałem właśnie zatrudniony na stanowisko magazynier operator wózka widłowego. Od samego początku współpraca z koordynatorką się nie układa. Nie umiała mi zorganizować pracy a jak już coś wymyśliła to były naprawdę niestrawione decyzję. A dwa że często bywała dla mnie nie miła,podnosiła głos na mnie ,o wszystko miała do mnie pretensje. Z tego wszystkiego zaczołem sie mylić w liczeniu magazynu. Zauważyła że to najgorzej mi wychodzi i to najczęściej mi zlecała bo innej pracy za bardzo nie było. A gdy już była jakaś praca na wózku widłowym była zaskoczona pozytywnie. Sytuacja w firmie była coraz bardziej nie pewna co do przyszłości firmy. Na magazynie pracowałem tylko ja i ona jako moja koordynatorka. Coraz bardziej narastał konflikt między nami, coraz bardziej nie byłem wstanie akceptować jej zachować i zaczołem o tym coraz częściej głośno mówić i zwracać jej uwagę. Dotarło to w końcu do kierownika Marka S. i dyrektora. Odbyły sie wielokrotnie rozmowy z udziałem dyrektora a także w późniejszym czasie kierownika. Niestety nie przyniosły poprawy a sytuacja stawała sie coraz bardziej napięta. Do tego przestałem sie dogadywać z kierownikiem produkcji Markiem S. Który miał również coraz więcej zarzutów do mojej pracy. Z braku pracy na magazynie dyrektor i kierownik wyznaczali mi pracę na produkcji na co z wielkim trudem sie godziłem bo to nie moje stanowisko pracy i nie szukałem pracy na produkcji, a to nie była moja wina że nie ma pracy na moim stanowisko czyli jako magazynier - operator wózka widłowego. Czasem korzystałem z telefonu w trakcie pracy - odpisując na wiadomości. Ale dokładnie tak samo robili inni pracownicy niestety to do mnie o to były największe pretensje i zarzut z strony przede wszystkim koordynatorki. Mijały miesiące a sytuacja stawała sie coraz bardziej trudniejsza. Ja coraz trudniej to znosiłem psychicznie.....wykańczałem się powoli....Coraz trudniej było mi znosić jej zachowanie,do coraz to większych sprzeczek między nami dochodziło. Nie umiałem zaakceptować jej zachowania,jej pomysłów, jej organizacji pracy. Nie miała bladego pojęcia jak powinno sie zarządzać pracą ,jak zarządzać zasobami ludzkimi. Do tego konfliktu dołączył kierownik Marek S. Brał każde słowo Kariny S. Za objawioną prawdę. Że wszystko co mówiła było dla niego prawdą. Stanął po jej stronie,tak samo dyrektor stanął po stronie Kariny S. Doszło do sytuacji że nie dało sie juz pracować nie tylko na mnie głos podnosiła Karina S. ale także Marek S. W końcu podczas z ostatnich rozmów zarzuciłem Karinie S. że jej zachowanie niektóre mogą zastać uznane jakie nacechowane mobbingiem. Niestety nie miałem na to dowodów ani świadków. Od tego momentu rozpętała sie burza. Coraz gorzej byłem traktowany przez Karinę S. i Marka S. Podczas jednej z ostatnich rozmów u dyrektora. Prosiłem o przeniesienie na drugą halę Corabu w Gliwicach - magazyn fotowoltaiczny. Niestety okazało sie że nie ma takiej możliwości bo tam też możliwe że za chwilę będą zwolnienia. W końcu podjołem decyzję że chce sie zwolnić. Poszedłem do dyrektora
I okazało sie że to właśnie on chce abym sie zwolnił wyprzedzając moją decyzję uważał że źle wykonuje powierzone zadania ,ze używałem telefonu podczas pracy ,że ciągle sie mylę. Do tego nie dogaduje sie z koordynatorką i problem według z tym że kobieta mną rządzi. Że mógłby mnie za to zwolnić nawet dyscyplinarnie ale daje mi szansę aby sam podjoł męską decyzję. A więc poprosiłem o zwolnienie na mocy porozumienie stron. Te informacje przekazał oficjalnie Markowi S. i Karinie S. Przyjeli te decyzję chłodno. Ostatnie dni na wypowiedzieniu były koszmarem Karina S. a przede wszystkim Marek S. czym byłem bardzo zaskoczony robili wszystko aby mi uprzykrzyć życie przez te ostatnie dni w firmie. A ostatni dzień był wręcz traumatyczny. Szczególnie Marek S. był wyjątkowo nie miły....i wredny ......nawet na zabraniu porannym nie powiedział ludziom że odchodzę. Historia sie zakończyła w ten sposób że odszedłem. Nie oddałem sprawy do sądu o mobbing ponieważ nie miałem dowodów ani świadków. Przegrałbym pewnie te sprawę. Jakiś czas później dowiedziałem się że oddział Corabu - zakład produkcyjny w Gliwicach zostaje zamknięty. A ludzie zostali zwolnieni. Osoby które mnie źle traktowany zostały zwolnienie przede wszystkim Karina S. a także Marek S.