Elżbieta01.08.2019 15:34
Inne
Dzień dobry,
Chociaż nie mogę powiedzieć tego o dzisiejszym poranku - ogromny w tym udział ma Pani z pogotowia ratunkowego w Warszawie.
W poniedziałek (29.07.2019r.) mężczyzna 24-letni miał operację na nogę, przy znieczuleniu dolędźwiowym. Od dnia operacji miał silne bóle głowy, a dzisiaj rano pojawiły się torsje z zimnymi potami. Zadzwonił na numer 112, gdzie przekierowano go na pogotowie. Zdążył tylko powiedzieć, że miał operację i silne bóle głowy, aby usłyszeć po drugiej stronie słuchawki, żeby zamówił sobie taksówkę i pojechał do szpitala. Pani udzielająca tej rady nie pozwoliła Mu powiedzieć, że jeszcze ma torsje, i rozmowa się skończyła. Pacjent próbował podnieść się z łóżka z chorą nogą i osunął się na podłogę z nowymi torsjami. Zadzwoniłam na pogotowie o 09:35 i próbowałam Pani wyjaśnić sytuację, mówiąc o torsjach, ale w odpowiedzi usłyszałam, że chcemy wykorzystać pogotowie jako taksówkę do szpitala. Pani również krzyczała, że pacjent nic nie mówił o torsja - nic dziwnego, jeżeli Pani nie dopuszczała do głosu. Poprosiłam o informację o Pani nazwisku i usłyszałam, że ją straszę. Nadal mówiąc, że chcemy skorzystać z pogotowania jako z taksówki, Pani zapytała o nasz adres. Byłam tak "BARDZO ZNIESMACZONA", że przerwałam rozmowę.
Mężczyzna ma chorą nogę, a więc była tylko opcja poruszania się, z torebką foliową przy ustach, cały mokry od zimnych potów, przebył drogę przez mękę do samochodu. BARDZO ŻLE myślałam w drodze do szpitala o Służbie Zdrowia, na którą tyle płacę, a rzadko korzystam z usług opieki objętej przez NFZ.
Nasza sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy przyjechaliśmy do szpitala na Solcu. Widząc chorego mężczyznę leżącego na tylnym siedzeniu przepuszczono nas na parking szpitalny i szybko przyjechał z wózkiem Pan z SOR-u. Zmienił torebkę na wymiociny - pacjent cały czas miał torsje. Na SOR czekaliśmy najwyżej 5 minut na zbadanie mężczyzny i zastosowanie odpowiedniego leczenia. BARDZO DZIĘKUJEMY CAŁEJ EKIPIE SOR-u na Solcu za pomoc i empatię.
Wtedy pomyślałam, że może to nie cała służba zdrowia jest problemem, ale ta Pani z pogotowia ratunkowego - która nie chciała podać swojego nazwiska.
Elżbieta Jankowska