Miałam okazję pracować w tej śmiesznie funkcjonującej placówce przez niecały rok. Już jak zaczynałam pracę - cała spółka SayKids zamykała jeden z trzech swoich lokali. Od samego początku(usunięte przez administratora) Na początku były to drobne opóźnienia od tygodnia do dwóch, jednak od początku roku 2026 bez natrętnego przypominania się o własną wypłatę nie należy się jej spodziewać. Widząc co się dzieje odeszłam z końcem kwietnia - tak jak kończyła mi się umowa, a wypłaty do tej pory (usunięte przez administratora)Ze względu na to, że z placówką rozstałam się w pokojowych relacjach - cierpliwie czekałam przez cały maj, bez żadnego przypominania się, natomiast cały czerwiec średnio trzy razy w tygodniu wykonywałam telefony do(usunięte przez administratora) marketingu”, która ani nie odbiera, ani nie oddzwania, ani nie odpisuje na wiadomości, ani nie płaci. A jak już łaskawie zdecyduje się odebrać trzeci a może piąty telefon z rzędu to udaje, że wypłata już powinna u mnie być, że wyszła w terminie X. Takie wymówki i robienie z siebie (usunięte przez administratora)przez “(usunięte przez administratora)” miało miejsce jeszcze jak pracowałam. Zastanawiającym dla mnie jest, dlaczego ta osoba wciąż jest na stanowisku (usunięte przez administratora), bo na pewno nie ze względu na umiejętności. Ale (usunięte przez administratora)wie dlaczego.
O terminowość umów musi pamiętać pracownik, bo inaczej będzie pracował przez miesiące(usunięte przez administratora) Wprowadzenie pokojowej i życzliwej atmosfery jest bardzo pozorne. Wypłaty dla pracowników - tutaj jej wychodzi jedynie zwodzenie za nos. Natomiast jeśli chodzi o wyrównywanie płatności przez pacjentów - jest pierwsza o przypomnienie.
Podejrzewam, że taka już taktyka firmy -(usunięte przez administratora) pracownikom i opłacić koszta utrzymania firmy. Ciekawe, ile takich wypłat potrzebujecie żeby utrzymać już ostatnią z Waszych placówek?