Stary Wiarus27.01.2017 05:24
Inne
Pracowałem w tej firmie w Hatfield ponad 10 lat. Kiedyś to była fajna i przyjemna firma. Chodziłem tam z przyjemnością. 4 i pół roku temu wprowadzono agencję która zaczęła przyjmować tak jak leci każdego.
Dodatkowo samo Ocado obniżyło level i standardy którymi się kierowali kiedyś przy naborze ludzi. Ponieważ na rynku pracy pojawili się rumuny, warehouse ten szybko przeistoczył się w nowoczesne niewolnictwo.
Agencja przyjmując ludzi straszy ich że jak nie będą na zielono 100% targetu to nie dostaną kontraktu albo że będą wyrzuceni jeśli nie będą na zielono. Ludzie ci zapie...ją jak dzikie dżinksy i doprowadzili
do tego że tak wywindowali targety, że ja stary pracownik, który lekko sobie przez wiele lat robił 100f bonusa, nagle straciłem połowę swoich zarobków. Z tego co tu zaobserwowałem przez kilka lat, to pracownik Ocado
nie ma być inteligentny, nie musi znać za bardzo języka i może mieć pół mózgu tylko. Najważniejsze jest to aby machał szybko rękoma, niczego sie nie domagał ani o nic nie upominał, tylko robił/ zapierd...ał
ile fabryka dała i zostawał na overach jak się coś wysypie w trakcie shiftu. Atmosfera w tej firmie stała się żałosna, a to wszystko dzieki ludziom którzy tu przyniesli ze sobą dziadostwo z którego przyjechali.
Nowi przychodzą do tej firmy i nie potrafią nawiązać
żadnych relacji ze starymi pracownikami. Pojawiają się w firmie i po dwóch tygodniówkach na koncie, okazuje się że pana boga za nogi złapali. Oczekują że starzy pracownicy będą sie przed nimi kłaniać i łamać
w pół, bo im (nowym) się poszczęściło w życiu bo dostali pracę w tej firmie. Polepszyło się na koncie a słoma z butów jak wystawała tak wystaje. Takie słowa jak "cześć" "proszę" "dziękuję" "przepraszam" to chyba są jakieś zagraniczne słowa,
trudne w użyciu i wymowie dla większości niewolników którzy się tu pojawili. Kiedyś 10 lat temu polacy się naśmiewali z murzynów z Zimbabwe których tu było bardzo dużo i mówili że "wypędzisz murzyna z dżungli, ale dżungli z murzyna
juz się wypędzić nie da" Po tym co tu zobaczyłem jaki poziom kulturalny przywieźli ze sobą polacy którzy sie tu pojawili ostatnio, stwierdzam że "wypędzisz polaka z polskiego dziadostwa, ale polskiego dziadostwa
z polaka już nie. W tym (usunięte przez administratora) poznałem co to znaczy polak polakowi wilkiem. Tak jak ktoś wspomniał we wcześniejszych postach, najgorsze łajno to ci którzy kiedyś pikowali i jeździli na szmacie, a potem zostali
menagierami, karjerowicze z koziej wólki. Dorobili sie stanowiska a potem gnębią ludzi i piszą na nich maile do biura. oczywiście najwiecej na swoich. Ci co awansowali jeszcze wyżej, potrafią odwracać głowę i udawać że nie widzą
albo nie poznają kogoś z kim przepracowali 5-10 lat. Są jeszcze i tacy którzy dostali się do biura do HR i RP.
Na początku to było fajnie bo nie trzeba było się wysilać jak sie chciało coś załatwić bo "swój" był w okienku i mozna było po polsku sie dogadać. Niestety po jakimś czasie i tam dotarły hieny. I jak chcecie coś załatwić,
zabukować urlop, nadgodziny, czy zrobić swapa, to najlepiej iść wtedy gdy siedzi w okienku Anglik albo ciapak. Z polakiem nic nie załatwisz. Znane wymówki to : nie mam planów, przyjdz jutro, przyjdz za tydzień, nie mogę,
przyjdź jak będzie Ździchu, idz do HR bo ja tego nie mogę, napisz forme z requestem do HR, przyjdź jak będzie nowy grafik w systemie, mam za mało ludzi, mam za dużo ludzi itepe & itede. Generalnie spychoterapia.
Dochodzi do tego że firma zaczęła oszukiwać pracowników. Jest taka wewnętrzna aplikacja MIOCADO. Za pomocą tej aplikacji można sprawdzić dostępność urlopów, rote, czy bonusa.
Jednego razu wchodzę w te aplikację aby sprawdzić dostępność urlopu. Cały miesiąc jest na czerwono ani jednego dnia na zielono co bym mógł go zabukować. Kumpel z piętra,
otworzył te aplikację na smartfonie i u niego na jego koncie cały listopad na zielono. Może bukować do woli. O oszukiwaniu na bonusie to za mało mam czsu żeby to opisać. Nadmienię tylko że ludzie z agencji którzy biegali
po fabryce jak wściekłe psy i robili po 12-16 SPH W 10 godzin nagle po dostaniu kontraktu mają problem żeby zrobić 10 SPH pracując tak samo ciężko i nawet sie nie zastanawiają dlaczego to tak jest. Nieliczni rumuni
przez jakiś czas skrobali sie w głowy o co kaman, a potem jak im ktoś to wytłumaczył, dali sobie spokój.
Polacy tu pracujący są zazdrośni, zawistni, chciwi, mają tendencję do
donoszenia na innych i ogólnie zamiast zająć się swoim życiem babrają się i grzebią w cudzej kuwecie. Interesują się życiem innych bo pewnie swojego nie mają. Na zasadzie jedna pani drugiej pani, czasem fałszywa i nieprawdziwa
informacja potrafi rozejść się w tempie błyskawicy rujnując komuś życie.
Od jakiegoś czasu naprawdę wolę się przyjaźni