[Nabór na stanowisko Młodszy Programista Python] Rekrutacja polegała na zrobieniu zadania: ja dostałem tzw. "przewidywacz ruchów szachowych REST" we Flasku - z czego wnoszę, że przejrzano CV. Zadanie było bardzo przystępnie wyjaśnione w przesłanym opisie i potraktowałem je jako przyjemną powtórkę z Flaska.
Generalnie - jestem samoukiem, więc składając aplikację nastawiałem się tylko na to, ale zaproszono mnie też na pogawędkę online z team leaderem, na której nastawiałem się na tzw. "odkrycie swoich słabych stron".
I tak też się stało. Zadano mi parę prostych pytań i oto jakie grzechy popełniłem:
1) Opisywanie historii swojego życia jest fatalnym pomysłem.
2) Poza tym, co jest wpisane w ogłoszeniu o pracę, warto sobie przyswoić powiązane tematy - tak, żeby je móc swobodnie zwerbalizować, np.: architekturę REST znam - tak to ujmijmy - intuicyjnie - na tyle, na ile ją użyłem w prywatnej praktyce. Protokół HTTP - zapytano mnie tylko o metody HTTP, z których wymieniłem te, których używałem (czyli GET i POST) i o których mogłem coś więcej powiedzieć (ale tego nie poruszyliśmy). Za to mimo, iż niewymieniony w ogłoszeniu - pojawił się temat mikroserwisów, o których wiedziałem tyle, że są (i może czym z grubsza się charakteryzują).
Zapytano mnie za to o wzorce architektoniczne ("Jakie znasz ...") - z których kojarzę może trochę wzorzec obserwatora i to dość mgliście, zatem się do niego nie przyznałem (zaznaczyłem za to, że się ich zamierzam nauczyć). Być może jest to obowiązkowa wiedza dla młodszego programisty - ale widziałem też, że w niektórych ogłoszeniach jest ten wymóg wymieniony wprost.
3) Nie udało mi się za to zwrócić uwagę na moje (jakie bo jakie) kompetencje w JS, które w ogłoszeniu były wymienione, ale mogłem po prostu lepiej poprowadzić rozmowę (albo poprowadzić ją w ogóle).
Generalnie proces rekrutacji - na tyle, na ile się z nim zetknąłem - jest na plus, szef zespołu chciał, żeby się zwracać do niego per Ty - co chyba świadczy o tym, że chcą spłaszczyć strukturę organizacji i zmniejszyć dystans między pracownikiem a kierownictwem (przynajmniej niższego szczebla).
Miłym zaskoczeniem jest też to, że dostałem podziękowanie na maila za udział w rekrutacji - co jest bardzo mile widziane a w polskich firmach się raczej nie zdarza.