Widzę, że nie ma tu jeszcze żadnych opinii, więc postanawiam podzielić się swoim doświadczeniem. Cały proces rekrutacyjny oceniam jako dość przeciętny. Od firmy takiej jak JetBrains można oczekiwać znacznie wyższego poziomu organizacji i profesjonalizmu. Niestety, moje doświadczenie zdecydowanie nie spełniło tych oczekiwań.
1. Rekruter nie potrafił jednoznacznie określić, jak długo trwa okres próbny – 3 czy 4 miesiące. To dość podstawowa informacja, dlatego brak konkretnej odpowiedzi sprawiał wrażenie niedostatecznego przygotowania do rozmowy i budził wątpliwości co do organizacji całego procesu rekrutacyjnego.
2. Maile wysyłane przez rekrutera około godziny 23 oraz w weekendy były dla mnie wyraźnym red flagiem. Od razu pojawiły się wątpliwości, czy w tej firmie nie będzie się również oczekiwać pracy po godzinach i w weekendy oraz na ile szanuje się prywatny czas pracowników i work-life balance. Trudno oczekiwać, że takie sytuacje nie wpłyną na postrzeganie kultury pracy w firmie. Nie jest to obraz, którego można by oczekiwać od organizacji tej klasy.
3. Tempo procesu rekrutacyjnego – rozmowy odbywały się w odstępie około miesiąca, co znacząco wydłużało cały proces. Przy deklarowanej potrzebie jak najszybszego zatrudnienia można by oczekiwać znacznie sprawniejszej organizacji.
4. Brak transparentności w kwestii wynagrodzenia – rekruter zapewniał, że widełki płacowe zostaną przedstawione albo przez niego po konsultacji z hiring managerem, albo bezpośrednio podczas rozmowy z hiring managerem.
Jednak hiring manager nie poruszył tematu widełek płacowych podczas rozmowy. Kiedy padło bezpośrednie pytanie o widełki (nie o konkretną kwotę), rozpoczęła się gra w stylu „kto kogo przechytrzy”. W odpowiedzi padła informacja, że widełki zostaną ujawnione dopiero na etapie oferty, ale jednocześnie można już teraz podać własne oczekiwania finansowe. Był to kolejny nieprzyjemny moment, ponieważ rekruter wcześniej zapewniał, że widełki zostaną przedstawione podczas rozmowy z hiring managerem. Ostatecznie okazało się inaczej, co pozostawiło poczucie, że wcześniejsze zapewnienia nie miały pokrycia w rzeczywistości.
Takie podejście jest również zupełnie niepraktyczne – jeśli górna granica widełek znacząco odbiega od oczekiwań kandydata, jaki sens ma angażowanie obu stron w kolejne etapy rekrutacji, skoro na końcu i tak się okaze, że oferta nie zostanie zaakceptowana? Ujawnienie widełek już na początku pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnej straty czasu po obu stronach.
5. Brak transparentności platformy rekrutacyjnej Greenhouse, za pośrednictwem którego odbywa się aplikowanie, przypomina czarną dziurę: brak statusów, informacji o aktualnym etapie rekrutacji czy jakiejkolwiek widoczności tego, co dzieje się z aplikacją. Od firmy IT tworzącej własne produkty można oczekiwać znacznie lepszego podejścia do tego tematu – albo wyboru bardziej przejrzystej platformy, albo stworzenia własnego rozwiązania, które pozwalałoby kandydatom na bieżąco sprawdzać, na jakim etapie znajduje się ich rekrutacja.
Cały proces sprawił, że z każdym kolejnym tygodniem/miesiącem pojawiało się coraz więcej wątpliwości, czy współpraca z JetBrains jest w ogóle dobrym pomysłem. Zamiast rosnącego zainteresowania pojawiało się coraz większe zniechęcenie. Ostateczna automatyczna odmowa po kolejnej rozmowie nie wywołała już żadnych emocji.