Pracowałam w tej firmie około 5 miesięcy, na stanowisku administracji produktu.
Zacznę od samego początku- ogłoszenia o pracę.
W ogłoszeniu na stronie pracuj.pl jest jasno napisane, że firma oferuje umowę o prace. Na rozmowie kwalifikacyjnej zostały przedstawione mi dwie opcje- umowa o pracę bądź B2B. Osoba przeprowadzająca rozmowę (teamleaderka zespołu) przedstawiła mi B2B jako lepszą opcję i zachęciła do wyboru oraz oświadczyła, że w przyszłości mogę to zmienić na umowę o pracę. Po paru miesiącach, dowiedziałam się, że takiej opcji nie ma. Nie wiem, czy jest to dalej aktualne, aczkolwiek w ostatnim ogłoszeniu jakie widziałam wciąż nie ma informacji o możliwości wybrania tylko B2B.
Sama w sobie praca nie jest obciążająca, osoby doświadczone służą pomocą, jednak do pewnego stopnia.
Największym w mojej opinii problemem w polskim zespole jest teamleaderka- osoba, która nie ma żadnego doświadczenia ani kwalifikacji do tego, aby zarządzać zespołem.
To ona prowadzi szkolenie. Niestety radzi sobie z tym mało umiejętnie. Widać, że rozumie dane funkcje programu na którym operujemy, aczkolwiek nie potrafi przekazywać informacji. Co chwile zmienia temat, nagle wychodzi, że czegoś nie wie, nie jest pewna i musi zapytać managera, z którym kontakt jest wyłącznie online. Często mówi coś i za chwilę zmienia zdanie, jednak dana funkcja działa inaczej i się pomyliła. Ciężko połapać się w tym co mówi, a co chwilę dochodzą nowe rzeczy, których musisz się nauczyć.
Często na zadane pytania nie zna odpowiedzi. Uważam, że ktoś, kto jest odpowiedzialny za wyszkolenie pracownika powinien mieć wiedzę na temat funkcjonowania całego systemu lub chociaż mieć konkretną instrukcję jak działa.
W moim przypadku wydawałoby się, że wszystko było okej- dostawałam dużo pochwał, że szybko się uczę, że wyrabiam normę.
Przez cały czas pracy byłam zapewniana, że jestem dobrym pracownikiem. Zdarzały się różne błędy- większość wynikających z braku dobrego wytłumaczenia programu- do czego teamleaderka sama się przyznawała (przynajmniej przede mną). Mówione mi było, że większość popełnionych błędów to błahostki, że nic takiego się nie stało i żebym po prostu uważała w przyszłości. Tak też robiłam.
Po okresie wdrażania- polecam każdemu nowemu pracownikowi kontaktować się głownie z managerem ze swoimi problemami.
Czemu? Już tłumaczę- Teamleaderka ma z nim kontakt przez cały dzień pracy i kiedy zrobicie jakiś błąd to ona prowadzi na ten temat prywatne rozmowy. Jestem pewna, że w większości przypadków osoba ta nie przyznawała się do tego, iż błędy nowego pracownika wynikały z jej nieprzygotowania i braku wiedzy.
Przykład- kiedy przy jednym zadaniu przekazałam informację, że konkretną listę przygotowuje w około 2 dni (wynika to z tego, że jednocześnie musicie robić też inne rzeczy i był to też mój 2 miesiąc pracy) dowiedziałam się, że to za długo. Teamleaderka powiedziała, że ona przecież w podobnym czasie robi to konkretne zadanie i nie rozumie o co mu chodzi. Kiedy mieliśmy rozmowę online z managerem, nagle okazało się, że ona jednak to zadanie robi o połowę czasu krócej. Dobrze wiedzieć!
Po szkoleniu nadal musicie mieć stały kontakt z teamleaderką bo to od niej dostajecie nowe zadania. Niestety, praktycznie codziennie jest jakiś problem- bo ona nie wie i musi się spytać- i tak w kółko. A najlepsze, gdy zrobisz coś dobrze, a ona uzna, że to błąd- po czym jednak okazuje się, że wszystko było okej :D też częsty przypadek.
Poświęca dużo czasu na totalnie niepotrzebne rzeczy jak np. zamawianie przez pół dnia drukarki, która jest już w biurze i używa się jej dość rzadko, potem mówi, że nie wyrabia się z niczym i robi w każdym tygodniu bezpłatne nadgodziny.
Mimo to, myślałam, że wszystko jest w porządku.
No i pewnego dnia nagle dowiaduję się, że jestem zwolniona. Zero wcześniejszego negatywnego feedbacku, zero ostrzeżenia. Powody? Do tej pory się nie dowiedziałam :D. Poza argumentem, że "nie łączę kropek" dowiedziałam się, że za wolno pracuję. Całkiem to zabawne, ponieważ często to ja potrafiłam czekać ok. godzinę, aż teamleaderka da mi jakieś nowe zadania. To ona odpowiada za tempo pracy. NIGDY nie dostałam żadnej informacji od nikogo, że robię coś za wolno, wręcz przeciwnie i tak właśnie na ten zarzut odpowiedziałam. I tutaj cytuję odpowiedź: "no tak myślałam, ale sprawdziliśmy z managerem i jednak nie wyrabiasz normy". Aha, no spoko, dobrze wiedzieć TERAZ. Czemu nie dostałam takiej informacji wcześniej, by móc się poprawić? Może dlatego, że teamleaderka zrzuca wszystko na asystentów i boi przyznać się do błędów (może przez to ile ich popełnia..).
Podsumowując- sama praca nie jest nie do ogarnięcia, pracownicy są dość mili (jednak trochę za mili, patrząc na to, że nie potrafią przekazać krytyki). Po zwolnieniu miałam pracować jeszcze 2 tygodnie, lecz dostałam wolne, więc też miło z ich strony. Po prostu nie ufajcie w zapewnienia, że wszystko jest okej i bądźcie czujni. No i pomocy szukajcie od osób wyżej postawionych niż teamleaderka.