Cześć, kiedyś szukali osoby na stanowisko sprzedawca w sklepie zielarskim. Trzeba było mieć kurs z towaroznawstwa zielarskiego albo być technikiem farmaceutycznym. Można było liczyć na premie oprócz podstawy i kartę Multisport. Pisali o rozwoju w rodzinnej firmie.
Jak naprawdę wyglądała praca w tym sklepie? Były premie regularnie, a atmosfera była tak dobra jak pisali? Ktoś wie, czy faktycznie można było się czegoś nauczyć albo rozwinąć pasję?