Cześć.
Opinia o tej firmie może być zawarta w jednym słowie: BAŁAGAN. Pracowałam od kilku dobrych lat w firmie i więcej nie dałam rady. Panuje tam przeogromny bałagan logistyczny i informacyjny. Dziesiątki osób kombinujących jak przerzucić coś na kogoś innego, a już zwłaszcza na pracowników sklepów pod rygorem wyciągania konsekwencji od kierowników. Co i rusz nowe wytyczne, nowe procedury, nowe wymagania, nowe pomysły, nowe wizje, tylko stary chaos, brak ładu i składu, gdzie nawet bardzo doświadczeni kierownicy gubią się w tym bagnie, a do tego dziesiątki tabelek do wypełniania, zdjęcia wszystkiego co się w sklepie rusza, zdjęcia pomieszczeń, zwierząt, ryb, wody, regałów, aż czekałam na wymóg przesyłania uśmiechniętych zdjęć z zadowolonymi klientami, najlepiej w Excelu, żeby była okazja do wprowadzenia kolejnej tabelki. A gdzie tu czas na pracę i ogarnianie zwierząt? Ach, zwierzęta... Chyba to w tej pracy jest najgorsze, że w ofercie są zwierzaki. Podejrzewam, że gdyby ktoś z tych mądrych na górze podał pytanie dotyczące zwierzaków w ofercie, nawet w formie ankiety do sklepów, najlepiej anonimowej, żeby nikt nie bał się szczerze odpowiedzieć, wniosek byłby jeden - NIKT nie będzie chciał handlować zwierzakami. Empatia wobec nich często wręcz nakazuje odmówić sprzedaży, ale tak nie można, bo przecież "klient nasz pan". Ostatnia już kwestia - śmieszne wynagrodzenia. Serio. Babranie się w odchodach zwierząt, sprzątanie ich kuwet, naciski na sprzedaż, użeranie się z klientami, którzy często nie mają wręcz podstawowej wiedzy o zwierzaku, którego ich dziecko bardzo pragnie mieć tu i teraz, łowienie rybek w gąszczu roślin wrzuconych do niewielkich zbiorników, a wszystko to za niewiele więcej niż najniższa krajowa, oczywiście już z premią. Ciężki kawałek chleba za (usunięte przez administratora) Jeśli ktoś zamierza pracować ze zwierzakami, ma pasję i nie przeszkadzają mu grosze, gdzie sama wiedza akwarystyczna czy dotycząca jakiegokolwiek innego gatunku zwierząt, jest często znacznie więcej warta - praca będzie dla niego. Jeśli ktoś ma na utrzymaniu rodzinę, planuje kupić mieszkanie czy ma jakieś inne, większe aspiracje - powodzenia!
Często bywało tak, że rozmawiając z pracownikami sklepów w innych miastach, po prostu śmialiśmy się z tego, co tam się dzieję, bo co więcej zostało... Każdy kto odszedł wyszedł na tym dobrze, nikt nie wspomniał, że żałuje odejścia albo myśli o powrocie.
Pamiętajcie, jest to ciężka praca za grosze, pod naciskami góry i często klientów. Może kiedyś coś się zmieni i tego szczerze życzę tym, którzy zostali w tym chaosie.