Tak zaprzepaścić hotel pod kątem kultury i atmosfery pracy, jak i pod kątem kwestii kadrowych (rotacja pracowników oraz „downsizing” wprowadzany do granic możliwości) potrafi tylko obecne od około 3 lat kierownictwo. Oczywiście, kłopoty z personelem są problemem całej branży – ale to tutaj pod otoczką lifestylowego, luksusowego sznytu, PR-owych filmików o inkluzywności oraz tworzeniu zróżnicowanego środowiska w którym każdy czuje się „szanowany, doceniany i wspierany” (sic!) kryją się metody zarządzania rodem sprzed przynajmniej 15 lat. O tym „szacunku i wspieraniu każdego” mogłaby się wypowiedzieć znakomita większość byłych pracowników, których z powodu wymienionej wcześniej rotacji jest dużo. Część z nich po zwolnieniu się porzuciła hotelarstwo ze względu na wypalenie jakiego w tym miejscu doświadczyła. Jest to o tyle przykre, że sama sieć oraz filozofia Nobu mają wiele do zaoferowania; Nobu Hospitality jak i zarząd Nobu Warsaw (firma N..W, czy też T…T) nie mają jednak szans dowiedzieć się o tym jak wygląda toksyczna rzeczywistość w NHW, ponieważ jest ona skrzętnie pudrowana przez swoich czołowych przedstawicieli dbających głównie o to, aby beneficjenci byli zadowoleni z wyników przedstawianych w Excelu oraz z tej marketingowej otoczki. W żadnym innym hotelu 5* w Warszawie w ostatnich latach nie przeprowadzano aż tak wielkich cięć na godzinach oraz ilości personelu dostępnego podczas zmiany (tyczy się to zarówno restauracji jak i części hotelowej) – co idealnie widać choćby w nocy, gdy jedna osoba z recepcji odpowiedzialna jest za obsługę gości, dostarczanie In-Room Diningu, przyborów kosmetycznych, specjalnych życzeń Gości, przyniesienie walizek do pokoju, i tym podobne. No – czasem w ostateczności pomoże ochrona, co jednak nie zawsze jest możliwe, gdyż, jak się domyślacie… jest tam przeważnie tylko jeden pracownik. Przypominam – pięciogwiazdkowy hotel luksusowego brandu, obiecujący gotowość do obsługi gości na najwyższym poziomie, jak i chełpiący się dbaniem o „wellbeing” pracowników. W hotelach podobnej klasy w tym mieście (które można policzyć na palcach jednej ręki) praktyki z NHW w życiu by nie przeszły. Cyniczne odzywki dyrekcji, personalne uprzedzenia i zachowywanie się na ich podstawie, brak zaufania i do kierowników, i reszty personelu, „zakładanie teczek na ludzi”, zwalnianie pracowników restauracji na korytarzu, informowanie ludzi o nieprzedłużaniu współpracy w ostatni dzień umowy o godzinie 16:00/17:00 to tylko niektóre z elementów „kultury pracy” NHW. Miłośnikom hotelarstwa ceniącym takie obiekty, w których pion dyrektorski nie jest oderwany od rzeczywistości i nie tworzy kasty przekonanej o swojej nieomylności (sukcesywnie unikając przy tym utrzymywania w hotelu pracowników/managerów/dyrektorów, którzy „ośmielają się” wyrażać zdania odmienne i dyskutować z Najwyższymi) odradzam pracę w tym miejscu.