Moje doświadczenie zawodowe w przychodni na Ursynowie oceniam negatywnie, głównie z powodu braku organizacji i nieprofesjonalnego podejścia do nowych pracowników. Od pierwszego dnia widoczny był chaos organizacyjny — koordynatorka nie miała czasu na prawidłowe wdrożenie, przez co większość rzeczy trzeba było uczyć się samodzielnie metodą prób i błędów.
Placówka wyraźnie preferuje zatrudnianie osób „po znajomości” na umowę o pracę, podczas gdy osoby z zewnątrz mogą liczyć jedynie na umowę zlecenie, zazwyczaj za najniższe wynagrodzenie. W praktyce oznacza to brak stabilności zatrudnienia oraz brak jakichkolwiek dodatków, które przysługują pracownikom etatowym. Z kolei wieloletni pracownicy mający umowę o pracę są praktycznie nie do ruszenia, co tworzy duże podziały w zespole.
Atmosfera w pracy również pozostawia wiele do życzenia — panuje duża rywalizacja i brak wzajemnego wsparcia. Zdarza się donoszenie na współpracowników do koordynatorki, co skutecznie psuje relacje w zespole i wprowadza niezdrowy klimat. Każdy działa na własną rękę, co potęguje poczucie braku współpracy i wspólnego celu.
Mimo że przychodnia jest miejscem z dużym potencjałem, brak organizacji, niesprawiedliwe warunki zatrudnienia i toksyczna atmosfera sprawiają, że trudno tam o stabilną, satysfakcjonującą i przyjazną pracę.