Pracowałem ponad rok z nadzieją że dostanę umowę o pracę. Dojeżdżałem z co najmniej dwoma przesiadkami. Kilka razy zdarzyło mi się zachorować, ale nie przyniosłem L-4, przez co nie dostałem ani pieniędzy 'chorobowych' ani też oczywiście premii chociaż miejsce w rankingu mimo nieobecności całkiem wysokie. Najlepsze było jak miałem 2. albo 3. miejsce w rankingu i dostałem mniej niż połowę (!) premii w odniesieniu do 2 mcy wcześniej kiedy byłem 6.! Tak więc jasne jest że liczą to wedle uznania (oczywiście argument przeciwny będzie że wtedy było więcej zaliczonych spotkań itd co jest stekiem bzdur). Najgorsza w tej firmie była baza danych i docelowe miejscowości. Nie wiem kto układał te bazy i wybierał miejsca robienia spotkań, ale robił to co najwyżej nieudolnie. No bo jak można dać dzwoniącym bazę oddaloną o 5 km (oczywiście to samo miasto, o wioskach za chwilę) a samo spotkanie jest organizowane w jakimś zajeździe na totalnych obrzeżach na jakiejś drodze krajowej? Ano można - powód jeden i prosty - pieniądze (na pewno tańszy najem itd.). Albo sytuacja na wsiach - szczególnie w terenach górzystych skąd ponoć pochodzi szefostwo. To po prostu tak jakby ktoś zrobił zbliżenie na mapie w taki sposób że jeszcze nie widać dróg, ale punkciki z nazwami miejscowości już są. No to ciach, jedziemy po kolei z bazą, bo wszystko jest "na kupie". Tyle tylko że prawie wszystkie miejscowości są np. po drugiej stronie góry albo jeziora, przez co z 2-3 km na mapce robi się 15-25km w rzeczywistości. Potem biedna pani [usunięte przez moderatora] musi słuchać naszych zażaleń na bazę a sama ni [usunięte przez moderatora] z tym nic nie może zrobić. I najgorsze że potem jeszcze są pretensje że ludzie nie przychodzą... No jasne, mam 70 lat i pieszo sobie robię dziennie 10KM... Albo nie, mam syna albo wnuka, który jest na tyle tępy żeby nie wiedzieć co to za spotkania, ma samochód i mnie zawiezie - nawet ze mną wysiedzi te 1,5 godziny! Już pomijam właśnie fakty że jest to jawne oszukiwanie klientów - kremik nie kosztuje 3 zł a 1,70 zł hurtowo. Na jednym ze spotkań myślałem że pęknę "Ten krem na rynku kosztuje 30zł! My państwu sprzedamy go za jedyne 10zł a do każdych dwóch sztuk dorzucimy jeden gratis!". Na tym samym spotkaniu usłyszałem też że np syrop glukozowo-fruktozowy jest trujący - no ale nie odzywałem się żeby nie robić antyreklamy. Ja nie wiem jakiej wiary są właściciele tej firmy i ich przedstawiciele, ale to na pewno nie jest chrześcijaństwo, ani nawet monoteizm... Zastanawiam się czy oni w ogóle są ludźmi, bo człowieka charakteryzuje też 'sumienie'.
Nie powiem, że praca była jakaś strasznie okropna - osobiście dużo gorzej pracowało mi się przy wykładaniu towaru w LiDLu a zarobki były tylko nieznacznie wyższe. Tylko że ludzie - tak jak ktoś pisał wcześniej - szefowa się do ciebie uśmiecha, a za plecami cie obgaduje. Aha - sprostuję jeszcze odnośnie potwierdzeń - pani [usunięte przez moderatora] wcale nie jest osobą która nie ma ich wcale. Ma i to więcej niż się z początku może wydawać. I szczerze powiedziawszy to nie wiem co się tak jej uczepiliście - przecież widać że kobieta jest na swojej życiowej fali - z takim iq więcej na świecie nie zdziała a wy zazdrościcie jej tego że odnalazła dobrą dla siebie pracę?
Konkludując - zarobki marne, umowy i systemy wynagrodzeń niejasne, atmosfera niczym na koloniach albo w przedszkolu - albo cię zagłaskają, albo dostaniesz klapsa i pogrożą ci palcem, że cie wyleją.
A tak przy okazji... Czy ktoś wie kiedy była tam ostatnio kontrola sanepid? Przez cały ten rok jak tam pracowałem non stop śmierdziało z kanalizacji! Do tego pomieszczenia są prawie w ogóle nie wentylowane. Jak dla mnie bomba biologiczna. [hehe, "zdrowy styl życia" hehe]
Pozdrawiam całą ekipę telemarketerów, kierownictwo też i przepraszam, że w zasadzie nie dałem nikomu znać że odchodzę. A jakby ktoś chciał wyskoczyć na piwko to bardzo proszę o prywatną wiadomość na facebooku