Na pierwszy rzut oka właściciele bardzo uprzejmi, sprawiają wrażenie osób poważnie podchodzących do interesu jak i do pracowników. Ale niestety się myliłam i w moich oczach wyszli na osoby chcące jedynie tanim kosztem, bez umowy, wykorzystać potencjalną osobę chętną do pracy.
Zacznijmy od tego, że na ogłoszeniu zamieszczonym na portalu pracuj.pl jest napisane, że umowa jest o pracę/zlecenie i na cały etat, praca 7-15. Przychodząc na rozmowę dowiedziałam się że na start jest jednak trzy miesięczna umowa zlecenie. Dobrze, rozumiem sporo pracodawców tak robi, nie jest to dla mnie żaden problem. Umówiłam się z Panią Natalią na dzień próbny w sobotę godzina 6:30. Byłam chwilę wcześniej a i tak dowiedziałam się że powinnam przyjść przed 6:15. Pracowałam trzy godziny ponieważ nie było ruchu. Dostałam informację, że popołudniu dostanę wiadomość kiedy i na którą godzinę mam przyjść na kolejny dzień pracy. Tego samego dnia dostałam informację, że mam przyjść na godzinę 11 w poniedziałek, będę uczyć się zamknięcia sklepu.
W poniedziałek przyszłam na dwie godziny, a nie do godziny 15 jak podane jest w ogloszeniu. Ale Pani Natalia wyjaśniła, że w poniedziałki często bywa tak że klientów jest mało. Tego samego dnia zostało mi objaśnione jak zamknąć warzywniak, zrobić rozliczenie itd.
Podczas rozmowy z Panią Natalią zwróciłam uwagę na fakt, że nie satysfakcjonuje mnie chodzenie do pracy na dwie trzy godziny ponieważ tak jak było w ogłoszeniu chcę cały etat. I że jeśli tak ma to wyglądać to ja będę szukała jeszcze na popołudnia dodatkowej pracy. Ale zapewniłam Panią Natalię że nie rezygnuje z pracy a ta której się podejmę będzie jedynie dodatkową (w wolnym czasie tworzę i zajmuje się rękodziełem artystycznym na zamówienie). Właścicielka umówiła się ze mną że pod wieczór wyślę mi grafik na cały tydzień i zapewniła mnie, że zmiany już będą całodniowe bo jej zależy na tym by mieć tutaj kogoś kto będzie pewny i będzie pracował. Uwierzyłam… Tego samego dnia wieczorem piszę do Pani Natalii co z grafikiem? I dostaję odpowiedź, że jutro (tj. wtorek) robi grafiki i wtedy mi wyśle. Jak można się domyślić żadnej wiadomości nie dostałam kolejnego dnia.
Uważam, że powinnam dostać od razu informację o tym co im nie pasowało w mojej pracy, jeśli mieli jakiekolwiek zastrzeżenia, a nie w taki sposób kogoś traktować i olewać. A jeśli szukają sobie pracownika z doskoku to też powinni o tym wyraźnie napisać w ogłoszeniu.
Szczerze odradzam jakiejkolwiek współpracy, szkoda czasu.