Moje doświadczenia ze współpracy z tą firmą są niestety bardzo negatywne. Na ogromny plus zasługują dziewczyny, z którymi pracowałam. Były naprawdę świetne, pomocne i dobrze się z nimi pracowało. Natomiast sposób zarządzania firmą i komunikacja ze strony właścicieli to zupełnie inna kwestia.
Od początku można było odczuć dość specyficzną atmosferę. W moim odczuciu pojawiało się sporo manipulacji i prób wpływania na pracowników. Na początku współpracy szefowa próbowała między innymi przekonać mnie do swojej perspektywy i nastawić mnie przeciwko dziewczynom. Z czasem zaczęłam sama wyrabiać sobie zdanie na podstawie własnych obserwacji i nie miałam potrzeby uczestniczyć w takich konfliktach.
Zakres moich obowiązków bardzo dynamicznie się powiększał i z czasem coraz więcej rzeczy było na mnie zrzucanych. Nie miałabym z tym aż takiego problemu, gdyby można było normalnie o tym porozmawiać. Kiedy zaczęło mnie to irytować i chciałam zwrócić uwagę na to, jak bardzo zmienił się zakres mojej pracy, początkowo byłam zbywana i miałam wrażenie, że temat jest po prostu unikany. Kiedy w końcu doszło do rozmowy, zamiast spokojnego wyjaśnienia sytuacji zrobiła się z tego bardzo emocjonalna kłótnia. Ostatecznie wyszłam z niej z poczuciem winy, ponieważ odpowiedzialność za całą sytuację została w dużej mierze przerzucona na mnie.
I właśnie komunikacja była dla mnie największym problemem. Zdarzało się, że rozmowy z przełożonymi odbywały się w bardzo emocjonalnym tonie i pojawiały się przekleństwa. Sama doświadczyłam sytuacji, w której po zwróceniu uwagi na bałagan na moim stanowisku usłyszałam od szefa m.in. „Ty mnie już kur*a irytujesz”, a następnie zarzuty, że „rozpie*dolilam” rzeczy. Poprosiłam, żeby nie rozmawiał ze mną w ten sposób, jednak usłyszałam, że będzie mówił, co chce. Dla mnie taki sposób komunikacji nie powinien mieć miejsca w pracy.
Zdarzały się również sytuacje, po których miałam poczucie, że odpowiedzialność za problemy jest przerzucana na pracowników. Zamiast rozwiązywać problem, często można było odnieść wrażenie, że najważniejsze jest znalezienie osoby, na którą można go zrzucić.
Jeżeli chodzi o warunki pracy, również miałam sporo zastrzeżeń. Zauważyłam wiele rzeczy, które z mojej perspektywy budziły poważne wątpliwości związane z BHP. Warunki do wykonywania precyzyjnej pracy przy robieniu biżuterii na salonie również były raczej średnie. Do tego szef regularnie wykonywał w piwnicy świece, a bardzo intensywny zapach rozchodził się później po całym salonie. Po kilku godzinach pracy zwyczajnie bolały nas od tego głowy.
Zwróciłam również uwagę na dość dużą rotację pracowników. W stosunkowo krótkim czasie odeszło kilka osób. Nie chcę wypowiadać się za innych ani przypisywać konkretnym osobom powodów odejścia, ale sama zaczęłam się zastanawiać, z czego wynika taka rotacja.
Niekomfortowe było dla mnie również to, jak zdarzało się mówić o byłych pracownikach. Padały bardzo nieprzychylne i obraźliwe komentarze na ich temat. Dla mnie było to szczególnie niesmaczne, ponieważ trudno później nie pomyśleć, że po odejściu obecnego pracownika może być komentowany dokładnie w ten sam sposób.
Samo zakończenie współpracy również zostało przeprowadzone, moim zdaniem, bardzo nieprofesjonalnie. Zamiast normalnej rozmowy zostałam po prostu zgostowana. Zorientowałam się, że coś się dzieje, ponieważ zostałam usunięta z grupy pracowniczej i z firmowego profilu. Ostatecznie to ja musiałam napisać do kierowniczki i zapytać, o co właściwie chodzi, a dopiero wtedy dostałam informację, że mam oddać klucze. Uważam, że można było załatwić to zwyczajnie i z szacunkiem, niezależnie od okoliczności zakończenia współpracy.
Podsumowując, dziewczyny, z którymi pracowałam, były naprawdę świetne i to zdecydowanie najlepsza część tego miejsca. Natomiast atmosfera tworzona przez właścicieli, sposób komunikacji, ciągłe dokładanie obowiązków i przerzucanie odpowiedzialności sprawiły, że nie wspominam tej współpracy dobrze.
A na koniec mały smaczek. Jeśli ktoś zastanawia się, skąd bierze się potrzeba ciągłego udowadniania swojej pozycji, warto zajrzeć na firmowego Instagrama. Można tam znaleźć filmiki wygenerowane przez AI, na których szef jeździ Land Roverem, a przekaz w stylu „stać mnie” jest chyba ważniejszy niż sama treść XD Trudno mi ocenić, czy to ma być element strategii marketingowej, czy po prostu sposób na dowartościowanie się, ale przynajmniej jest to dość charakterystyczne podsumowanie całej atmosfery.