Z całego serca odradzam zatrudniać Janusza do wykończenia wnętrza domu. Może coś umie w drewnie - przyciąć, poskręcać itd. ale proste rzeczy. Natomiast co do wykończeniówki to wszystko go przerasta. Rurki od wody - nie ogarnia. Rurki wystawione pod baterie przez płyty k-g - luźne. Twierdzi, że przy kafelkowaniu się to ustabilizuje. Dobry kafelkarz mówi mi, jak? że fugą (śmiech) ? Musiał wszystko poprawiać po Januszku dostając się za płyty k-g by rurki przymocować. Gładź, Janusz opowiada, że ją lubi robić. Natomiast ona go już nie. Miesza Gipsar wiertarką. Po nałożeniu ostatniej warstwy dziurka na dziurce na gotowej jak on to mówi równej jak lustro ścianie (która do równości ma daleko). Gruntować też nie wie jak, ale zawsze tak robił. W całym domu po przyklejeniu taśmy malarskiej na farbie odchodzi farba aż do gładzi a wszystko po gładzi jakimś swoim sposobem "gruntował "Janusz. Suszy suszarką poprawki, których zawsze ma pełno do zrobienia na swoich gipsowanych powierzchniach, a po upomnieniu by tak nie robił - nie do poznaki odkurzaczem (przez przepięcie rury na wylot) Malować ścian farbą emulsyjną też nie potrafi. Po wielu moich prośbach, uwagach, korektach gdzie nawet mu pokazywałem jak wygląda ściana pomalowana przez nas (amatorów) ta sama farba i jest gładka a jak jest w kuchni co on robił. Jak on pomaluje (Dulux EasyCare) ściana wygląda jakby był na niej baranek, skórka pomarańczy. Ostatnio jedna babcia weszła do łazienki po tym jak Janusz ją "poprawiał", która już nie widzi zbyt dobrze i pierwsze co mówi ale wam taj zrobił fajny jakiś taki baranek... (ona lubi ponoć takie struktury 😊) Ogólnie chodzi o to, że Janusz nie widzi za dobrze i chyba to jest główny problem. On nie widzi tego baranka, który my okularnicy widzimy z półtora metra. No cóż ale on tak maluje i zawsze tak malował. Czy to znaczy, że jest dobrze …? Chyba specjalnie kładzie taka grubą naciapaną warstwę farby bo chce nią ukryć wszystkie ubytki w jego "gładziach", bo nie wiem po co nie rozcierać farby jak należy?