A teraz bonus, Ostrzeżenie dla klientów - czyli witamy w firmie, w której" jakoś to będzie". Jeżeli ktoś zastanawia się , czy powierzyć tej firmie swoją sprawę, dokumenty i pieniądze to radzę najpierw bardzo dokładnie się zastanowić...a najlepiej przygotować sobie kawę, dużo cierpliwości i segregator na potwierdzenia, bo tutaj najwyraźniej obowiązuje zasada : byle jak, byle dalej, a jak coś nie wyjdzie - winny będzie urząd.
Szczególnie ciekawie wygląda współpraca z podwykonawcami. Z mojego doświadczenia wynika, że ich poziom był bardzo kiepski, a w przypadku osób, z którymi miałam styczność, trudno było mówić o profesjonalnej i sprawnej realizacji powierzonych spraw. Miałam wrażenie, że sami nie bardzo wiedzą , co właściwie ze sprawą zrobić, jakie dokumenty przygotować i jak prawidłowo je przeprowadzić przez urząd. Mówiąc wprost - w mojej ocenie brakowało im nie tylko organizacji, ale również wiedzy merytorycznej potrzebnej do sprawnego prowadzenia powierzonych tematów. A jeżeli osoba mająca być specjalistą nie wie, co dalej zrobić z dokumentacją, to trudno oczekiwać, że klient będzie spokojnie siedział i podziwiał profesjonalizm. Efekt? Sprawy potrafią ciągnąć się miesiącami, latami. Klient czeka, dopytuje, przypomina się, słucha kolejnych zapewnień, że" już niedługo"
, jest w toku, podwykonawca robi, urząd ma. I tak sobie czeka, aż człowiek zaczyna się zastanawiać, czy zlecił wykonanie , czy przypadkowo zamówił wykopaliska archeologiczne z elementami administracji. Bo tutaj czas płynie, zupełnie inaczej. W tej firmie miesiąc najwyraźniej może mieć kilka kwartałów, a rok jest jednostką rozliczeniową dla cierpliwości klienta. Najbardziej podobało mi się jednak uniwersalne wyjaśnienie " urząd się czepia". Dokument wrócił? Urząd się czepia, sprawa się przeciąga. Urząd się czepia? Tylko, że podczas mojej pracy widziałam, na własne oczy zwrotkę dot. operatu przeciwpożarowego gdzie wskazano niezgodność z przepisami prawa. I nie chodziło o brak przecinka, krzywą tabelkę czy urzędnika, który postanowił tego dnia utrudnić komuś życie. Chodziło o niezgodność z przepisami. I właśnie wtedy pojawia się pytanie; czy za każdym razem problemem jest urząd. Ale przynajmniej - " urząd się czepia" brzmi znacznie lepiej niż " trzeba poprawić dokument". W tym wszystkim szczególnie interesująca jest osoba pana Artura. Człowiek od wielkich opowieści, wielkich deklaracji i jeszcze większych zapewnień. Można odnieść wrażenie ,że wszystko jest możliwe, wszystko się załatwi, wszystko będzie zrobione. Problem zaczyna się później. Bo między " oczywiście ,załatwimy" a zostało załatwione" znajduje czasem przestrzeń Wielkiego Kanionu Colorado. Byłam świadkiem rozmowy z podwykonawcą, podczas, której padło stwierdzenie, że klientowi trzeba powiedzieć " jakąś ściemę". I trudno o lepszy komentarz do całej sytuacji. I naprawdę radzę klientom zachować wszystkie maila. Maile, potwierdzenia, pisma, terminy, dokumenty. Wszystko. Bo w przypadku tej firmy bardziej ufałbym papierowi niż opowieściom, zwłaszcza, że sposób prowadzenia ewidencji, który miałam okazję obserwować budził we mnie poważne wątpliwości. Dlatego każdemu klientowi radzę dokładnie sprawdzać, za co jest dokładnie naliczona opłata i dlaczego. Szczególnie kiedy pojawiają się kolejne koszty związane z poprawianiem ponownych wysyłek, czy uzupełnieniem dokumentów. Dlatego ja osobiście nie zamierzam nad tym filozofować i składam sprawę odpowiednim organom aby właściwe instytucje mogły ocenić kwestie, które w mojej ocenie wymagają poważnego wyjaśnienia. Nie zamierzam też udowadniać, że nic się nie wydarzyło. Klient nie jest od tego żeby finansować chaos organizacyjny,.