Według szefowej to normalne, że jeden pracownik przyjmuje jednocześnie zamówienia i płatności na I oknie drive, wstawia smażonki i frytki, sam robi napoje na McCafe, sam wydaje zamówienie na Drive i sali, obsługuje kasę na sali. Przecież jest mały ruch więc jeden pracownik może być w kilku miejscach naraz. Przy okazji czywiscie sprząta salę, pomaga na kioskach. Gdzie BHP, gdzie bezpieczeństwo żywności?
Jak wpadnie wycieczka a jest 5 osób na zmianie to jest super (często się zdarza) a potem opinie "gości", że długo musieli czekać. Ciekawe dlaczego? Do końca zostają często 2 osoby, które muszą posprzątać McCafe (umyć ekspresy, soki, shake itp), posprzątać serwis, donieść wszystkiego na rano (kubki, sosy...) i oczywiście przyjmować i wydawać zamówienia, robić kanapki, dobrze , że zmiana nocna czasem pomoże chociaż oni mają swoją pracę do wykonania.
Pracownik musi wykonywać rozkazy każdego menagera bo przecież po to są menagerowie by chodzić za pracownikiem , sprawdzać co on robi i wymyślać co pracownik ma robić jakby sam tego nie wiedział. Jeden każe pracownikowi sprzątać zaplecze, poczym za chwilę przychodzi następny menager i każe iść pracownikowi na salę bo jest brudno. Dlaczego jest tylu menagerów, skoro zajmują się głównie mówieniem pracownikom co mają robić i ich kontrolowaniem (mikrozarzadzanie). Po co w firmie 5 menagerów na 3 pracowników? Nieważne, że jest duża rotacja pracowników, co świadczy, tym że to miejsce jest toksyczne (mikrozarządzanie, plotki, (usunięte przez administratora) wygórowane wymagania wobec pracowników) dla szefowej liczą się wyłącznie kasa i pozory ( oraz lizusy).