Firma posiada świetny produkt ze sporym potencjałem. Aplikacja jest rozwijana przy zachowaniu dobrych praktyk, dokumentacja jest rozbudowana i dobrze zarządzana. W moim subiektywnym odczuciu jednak na tym koniec zalet firmy Open Loyalty. Pierwszego dnia pracy spędziłem ponad 20 minut pod drzwiami biura aż ktoś mi je otworzy, ponieważ okazało się, że zapomniano o tym, że mam się zjawić a dokumentację do podpisania wysłano mi na zły adres. Podczas rozmowy rekrutacyjnej obiecano mi, że wdrożenie w produkt będzie konkretne i na profesjonalnym poziomie. Skończyło się na przydzieleniu mi kolegi, który w teorii miał spędzać ze mną 1h dziennie na nauce produktu i mimo bardzo dobrych chęci kolegi to było to zwykłe randomowe klikanie po platformie a nie szkolenie. Niestety już po kilku pierwszych dniach przypisywano mi kluczowe zadania z krótkim deadline'm.
Czarę goryczy przelało podejście przełożonych do kwestii urlopów na żądanie oraz L4, które po prostu w wyniku losowych zdarzeń mają miejsce. Na urlopie dostałem telefon od managerki z informacją, żebym wieczorem usiadł do komputera i pracował. Gdy jednego dnia obudziłem się z rozstrojem żołądka i poinformowałem pracodawcę (przed rozpoczęciem pracy), że nie mogę tego dnia pracować, następnego dnia zostałem zaproszony na rozmowę z managerką oraz przedstawicielką HR, na której usłyszałem, że przez moje L4 nie byli w stanie obstawić w pełni zmiany co było dla nich kłopotem. Cała wypowiedź miała charakter reprymendy, co sprawiło, że poinformowałem pracodawcę, że nie godzę się na takie traktowanie (L4 oraz urlop to prawo każdego pracownika, niestety moim zdaniem w firmie OL prawo pracy traktuje się jako luźną sugestię a nie prawo).
Zostałem zaproszony na kolejną rozmowę, mającą rzekomo na celu rozwianie niejasności jednak finalnie skończyło się na tym, że jeden z założycieli firmy OL próbował mi udowodnić, że nie jestem Teamplayerem, wypytując się między innymi o intensywność mojego rozwolnienia (...) oraz sugerując że skoro byłem w stanie napisać wiadomość, że nie mogę pracować to przecież mogłem też popracować (...). Nie dałem sobie wmówić, że szanowanie swoich granic jako pracownika jest przejawem nie bycia teamplayerem. Na koniec uznaliśmy wspólnie, że kontynuowanie współpracy nie ma dalszego sensu.
Tego samego dnia dostałem wypowiedzenie umowy z winy pracownika, podając na wypowiedzeniu argumenty, które zostały już wcześniej między mną a managerką omówione (nie zdążyłem dostarczyć taska oraz nie wypełniłem na czas narzędzia do trackowania czasu pracy) więc w praktyce nie mogły być powodem mojego zwolenienia. Faktycznym powodem, jest to, że w firmie OL masz grać według jej reguł, pracując na urlopach i nigdy nie chorując aby w nagrodę zostać poklepanym po plecach na slacku jakim jesteś super teamplayerem.
Osobiście nie polecam aczkolwiek proszę mieć na uwadze, że osoby na innych stanowiskach mające innych bezpośrednich przełożonych mogą mieć z goła inne doświafczenia pracując w tej firmie.