Marzena12.03.2025 14:46
Były pracownik
Żałuję że nie sprawdziłam opinie o tej firmie za nim miałam z nią styczność, sprawdziłam tylko opinie na google które są w dużej mierze negatywne, są to opinie klientów, więc jakoś bardzo mnie to nie zraziło.
Znalazłam na olx ogłoszenie na stanowisko asystentki zarządu.
Pierwsza niepokojąca sytuacja była następująca, Pani Alina(właściciel firmy) zadzwoniła do mnie późnym popołudniem a ja akurat miałam wizytę u dentysty i nie byłam w stanie rozmawiać wiec napisała do mnie smsa że zaprasza mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Wychodząc od dentysty było już bardzo późno i postanowiłam zadzwonić na następny dzień ustalić godzinę takiego spotkania.
Pierwsza niepokojąca sytuacja to taka że podczas rozmowy na dzień dobry dostałam "zjebke" za to że nie odebrałam telefonu i że to bardzo źle wróży na stanowisko na które aplikuje, po prostu mnie wcięło i nie wiedziałam co mam powiedzieć, ale dałam szansę temu spotkaniu. Rozmowę miałam również na produkcji w pomieszczeniu gdzie pracownicy odbywali przerwę, ale nie miało to dla mnie znaczenia w jakim to będzie miejscu, i trochę mnie dziwi to że ktoś ma z tym problem, czytając poniższe komentarze. Zapytałam o wszytko żeby mieć wiedzę na temat mojego przyszłego stanowiska, Alina powiedziała że ma jeszcze innych kandydatów i da znać. Finalnie zadzwoniła z propozycją pracy.
Jeśli chodzi o samo miejsce nie wieje luksusem ale możnaby się przyzwyczaić natomiast nie do tego że nie masz biurka do pracy tylko mały stolik balkonowy na laptopa, nie masz podkładki pod myszkę oraz siedzisz na drewnianym krześle przez 8h (przyniosłam własny fotel na ten czas) pracownicy siedzą na starych rozpadających się fotelach posklejanych taśma i chyba boją się odezwać aby pracodawca zapewnił im godne warunki w miejscu pracy.
Ciężko przyzwyczaić się również do tego że w jednym małym pomieszczeniu pracuje 7/8 osób i każda rozmawia z klientem przez telefon i rozmawiają również między sobą, gdy musiałam z kimś rozmawiać to wychodziłam do toalety lub kuchni pod warunkiem że nikt z niej nie korzystał w danym momencie bo inaczej ciężko było usłyszeć co ktoś mówi a do tego wszystkiego za ścianą jest pomieszczenie Pani krawcowej gdzie też bywa głośno. Ogólnie na tym stanowisku nikt mnie nie szkolił, zostałam sama sobie, przez chwilę jeden z pracowników przeszkolił mnie z jedne rzeczy abym mogła mu pomóc w jego zadaniach. Praca wyglądała tak że Alina pisała maila czego potrzebuje i to trzeba było realizować samemu, bez pomocy, bez opiekuna który by Cię we wszystko wdrożył. Dostawałam zadanie które w połowie było mi odbierane przez Alinę i mówiła że ona się tym zajmie,więc zajmowałam się czym innym. Ostatecznie dopytalam bo jestem osobą skrupulatną czy się tym zajęła a ona odpowiadała że nie i żebym to przejęła spowrotem na ostatnią chwilę. I tak było z wieloma rzeczami, to co było ustalone tak naprawdę nie było ustalone, mogę śmiało powiedzieć że Alina jest chodzącym bałaganem i ciężko cokolwiek z nią ustalać. Z resztą słyszałam to od innych pracowników że albo się do tego przyzwyczaję albo nie bo z Alina tak jest. Po miesiącu pracy Alina oświadczyła mi że ona jednak na to stanowisko potrzebuje kogoś z językiem angielskim, gdzie uwaga w ogłoszeniu nie było takiego wymogu i podczas rozmowy o prace też nic nie wspomniała o języku i nie znam prawdziwego powodu mojego zwolnienia a pretekstem z jej strony był język. Alina widziała że ja jestem osobą która będzie bronić swoich racji i nie da sobie wmówić że coś jest jego wina gdy tak naprawdę nie zawalił wyznaczonego zadania tylko miał odwagę powiedzieć głośno jak było na prawdę .Najlepsze co od niej usłyszałam to to że na tym stanowisku powinnam się domyślać ???? Osoby które tam pracują są bardzo miłe więc to na duży plus. Jeśli to czytają to je pozdrawiam! Mam nadziej że moja historia dała Wam jakiś pogląd na pracę w Małpiszonie.