Uwaga! Opinia, ze względu na dużą ilość wątków w kilku częściach ;)
Pisze tę opinię, aby w końcu wyjawić prawdę o pracy w firmie Life Architect i ustrzec innych przed podjęciem zatrudnienia. Szczególnie, że ze względu na dobry PR firmy i właściciela, który jest jednym z bardziej znanych coachów wiele osób marzy o pracy w tej firmie. Z ręką na sercu - ZDECYDOWANIE NIE POLECAM!
Firma pod względem ilości pracowników od lat nie rozwinęła skrzydeł. Pracuje maksymalnie 10 osób. Nie oznacza to jednak, że firma nie rozwija się pod względem projektów czy zadań. Więcej zadań = więcej pracy przy takiej samej ilości pracowników, co prowadzi do przepracowania, pracy po godzinach (bez dodatkowego wynagrodzenia) i stresu.
Rekrutacje w firmie przeprowadzane są przez osobę, który zupełnie się na tym nie zna. Zwykle zatrudnianie są osoby, które ani nie są dobrymi fachowcami, ani nie pasują do atmosfery firmy. Powód jest bardzo prozaiczny - pieniądze. Zatrudniane są bowiem osoby z mniejszym doświadczeniem, gdyż one są po prostu tańsze. Paradoksem jednak jest to, że z założenia nowi pracownicy mają znać posiadać umiejętności osoby z wieloletnim doświadczeniem.
Jak już zdarzy się świetny pracownik, który mógłby zostać na dłużej (ale zwykle prosi o większe wynagrodzenie) odchodzi, albo zostaje zwolniony po okresie próbnym. Częsta rotacja jest niezwykle męcząca dla aktualnie pracujących pracowników, ponieważ to na ich barkach spoczywa wdrożenie. Wielokrotnie zdarzyło się, również, że zatrudniając nową osobę nie było nikogo, kto mógłby ją wdrożyć w jej zadania i być wsparciem w pierwszych miesiącach pracy.
Jeśli zastanawiacie się nad tym, jakie umowy obowiązują w firmie - tu także nie mam dobrych wiadomości. Przez lata pracownicy mamieni byli obietnicami umowy o pracę i pracowali w połowie na umowach zlecenia i umowę o dzieło. Próby rozmów i negocjacji nie przynosiły rezultatów. Kiedy w końcu po wielu takich spotkaniach właściciel zdecydował się na zmianę formy zatrudnienia, próbował przekonać pracowników, że o wiele korzystniejszą opcją będzie założenie własnej działaności gospodarczej. Nie obyło się tutaj bez przekazywanie nieprawdziwych danych i argumentów. Ta próba manipulacji nie powiodła się i pracownicy zdecydowali się o przejściu na umowy o pracę. Niestety przy wyborze tej opcji, od początku zostali uprzedzeni, że przez minimum rok nie mogą liczyć na podwyżki.
Po wprowadzeniu w firmie umów o pracę nowi pracownicy na okresie próbnym mogli liczyć jedynie na umowę zlecenia, albo na umowę o dzieło.
(usunięte przez administratora)
Czas pandemii to osobna historia w firmie Life Architect. W marcu 2020 roku pracownicy zostali uspokojeni przez pracodawcę, że nie planuje on zwolnień, ani obniżek pensji. Równocześnie przez cały czas przekonywał on pracowników, że są tu trudne czasy, że różnie dzieje się na rynku pracy, że przyszłość nie jest jasna. Oczywiście wszyscy domyślali się, że to gra, która w przyszłości doprowadzi do jakiś ruchów pracowniczych. Wszystko wyjaśniło się już pod koniec kwietnia, kiedy to najpierw wysunięta została propozycja zmiany w umowach, a kiedy to się nie udało, w maju została zwolniona osoba od lat rzetelnie wykonująca swoje zadania. Osoba, która pierwsza, w imieniu wszystkich pracowników nie zgodziła się z polityką zmiany umów. Została zwolniona bez uzasadnienia ważnego powodu i poprzedzających ostrzeżeń/upomnień i „żółtych kartek”. Po jej odejściu z pracy, pozostali pracownicy zostali uspokojeni, że dalszych zwolnień nie będzie. Niestety - ze względu na to, że reszta pracowników głośno wypowiadała swoje zdanie na temat zwolnienia, część z nich w październiku poprzedniego roku, pod płaszczykiem rzekomej restrukturyzacji, również zostało zwolnionych. Byli to naprawdę dobrzy i oddani pracownicy, dzięki którym firma z miesiąca na miesiąc zarabiała więcej pieniędzy.
A jeśli ktoś sam postanowił się zwolnić z zachowaniem należytego czasu wypowiedzenia, pracodawca próbował wpędzić go w poczucie winy, że zostawia firmę w trudnej sytuacji.
Kuriozalnym jest to, że wszystkie zwalnia osoby proszone są przez pracodawcę o należyte wdrożenie nowych pracowników, co jednoznacznie sugeruje, że ich praca była ceniona i dobrze wykonywana (zły pracownik nie powinien chyba wdrażać nowych pracowników z obawy, aby nie przekazał czegoś źle, prawda?). Zdarzały się również przypadki, że zarówno zwolnieni pracownicy jak i Ci, którzy samo odeszli, już po zakończeniu stosunku pracy proszeni byli o podszkolenie nowych (SIC!).