Pracuję tutaj od kilkunastu lat, więc spokojnie mogę powiedzieć, że znam firmę od podszewki. Już na starcie dostaje się zarobki do 11.000 na rękę – oczywiście w teorii, bo w praktyce to chyba chodziło o punkty lojalnościowe w Lidlu. Ale nie można narzekać, bo oprócz tego mamy całą masę benefitów: np. bony świąteczne na kwotę 3,50 zł (idealne, żeby kupić pół kajzerki albo gumę do żucia).
Atmosfera? Rodzinna – w tym sensie, że jak ktoś się zwolni, to wszyscy inni dostają dodatkowe obowiązki „na chwilę”, czyli na zawsze. Kawa w kuchni jest tak mocna, że wystarczy raz powąchać i już wiadomo, że to ostatnia rzecz, jaką poczujesz tego dnia. Sprzęt firmowy działa świetnie – zwłaszcza jeśli ktoś pamięta czasy Windowsa 98 i ma sentyment do wolno wczytujących się programów.
Firma dba też o rozwój pracowników: możesz się nauczyć cierpliwości, pokory i sztuki robienia wszystkiego samemu, bo na pomoc raczej nie licz. A jeśli chodzi o nagrody i motywację – raz w roku dostajemy maila z życzeniami i clipartem choinki, więc nie ma co narzekać na brak docenienia.
Podsumowując: polecam każdemu, kto marzy o karierze w miejscu, gdzie benefity to bony na długopis, atmosfera jest „rodzinna”, bo jak wiadomo z rodziną wychodzi dobrze na zdjęciach. :) A i pamiętajcie – zarobki do 11 tysięcy na rękę… ale tylko w folderze rekrutacyjnym.”