PACJENT27.04.2025 15:47
Inne
Umówiłem się telefonicznie do przychodni SPORTO mieszczącej się ul. Miedziana 13/15 w Łodzi do dr. Sebastiana Żabierka informując, iż przyjadę z zagranicy na konsultację oraz zabieg stawu kolanowego. Przyjechałem na wyznaczoną godzinę. Pan Żabierek powyginał mi kolano i stwierdził, że mam jechać na rezonans do firmy Rezo-Medica ul. Piłsudskiego w Łodzi. Zadzwoniłem do rejestracji i zapowiedziałem, iż w ciągu kilku minut przyjadę na badanie. W godzinach szczytu przejechanie trzech przecznic w centrum Łodzi nie jest łatwe. Pierwszy raz byłem na rezonansie magnetycznym i nie wiedziałem, że badanie będzie trwało 20 min a pomimo, iż byłem jedynym pacjentem, musiałem czekać na badanie kilka minut. Po wykonaniu badania, naginając lekko przepisy ruchu drogowego udałem się z powrotem na ul. Miedzianą 13/15, gdzie miał oczekiwać Pan S. Żabierek. Po dojechaniu na miejsce usłyszałem, że Pan doktor wyszedł przed chwilą. Poprosiłem aby Pani recepcjonistka wykonała telefon do Pana Żabierka informując, iż powróciłem z gotowym badaniem. Pan Żabierek oznajmił, że mam jechać do jego kolejnej pracy aby dokonać konsultacji na podstawie uzyskanego badania. A gdzie znajdował się kolejny etat Sebastiana Żabierka ? Mianowicie w firmie, z której przyjechałem czyli Rezo-Medica. Na miejscu i tak nie mógłby wykonać zabiegu więc domniemam, iż zabieg zostałby przeniesiony na inny termin.
PYTAM WIĘC. Co tu się odpiernicza w tym kraju, że pacjent ma jeździć jak pies za lekarzem bo najwyraźniej lekarz pacjenta ma głęboko w d…e. Dodatkowo wydałem na rezonans 650zł, który może służyć jako podkładka do piwa, gdyż jest na płycie CD.
Reasumując ta wełniana istota jaką okazał się dr. Sebastian Żabierek „żabrała” mi: czas, pieniadze za rezonans i paliwo do mojego auta na dystans 2500km.
KPINA, ŻENADA, KONOWAŁ.