Mam świadomość, że praca w organizacjach pozarządowych często wiąże się z elastycznością i zaufaniem obu stron. Jednak warunki, jakie zapewnia fundacja zupełnie nie gwarantują dobrej sytuacji pracownika.
Zdecydowanie odradzam podejmowanie zatrudnienia w tym miejscu. Na rozmowie padają pytania o preferowany rodzaj umowy oraz wynagrodzenie. W rezultacie, podejmując pracę jako koordynator, otrzymujemy umowę o dzieło - po przepracowanym miesiącu. I tak jest co miesiąc. Nikt nie proponuje stałej umowy, nie ma gwarancji zatrudnienia oraz stałej wypłaty, nie ma też ubezpieczenia zdrowotnego czy opłacania jakichkolwiek składek na ubezpieczenie społeczne. A co, kiedy nagle zachoruję? Nie mogę pójść do lekarza, nie mogę wziąć zwolnienia, mogę zgłosić, że jestem chora i jeśli nie wywiąże się z miesięcznych obowiązków, otrzymam umowę na mniejszą kwotę. Czy tak naprawdę musi wyglądać zatrudnienie w organizacji pozarządowej?
Praca w fundacji jest też stacjonarna, wszystkie wymogi wyglądają tak jak w przypadku umowy o pracę czy stałego zlecenia, z tą różnicą, że formalnie w momencie gdy jesteśmy w pracy, nie mamy na to żadnego papieru. Jeśli nie zechcesz wykonać dodatkowego zadania, jesteś straszony nie otrzymaniem obiecanego wynagrodzenia. Do tego odbieranie telefonów o różnych, często nie standardowych porach.
W fundacji osoby zmieniają się co roku, nie dziwię się - z takim podejściem do zatrudnienia nikt długo by nie wytrzymał.