Były kurier, Rybnik30.05.2025 23:30
Były pracownik
Cześć, przybliżę Wam dosyć długą historię mojej pracy w Glovo, bo 2 lata.
Zacząłem się ubiegać o pracę w glovo w styczniu 2022 roku. Wypełniałem ankietę osobową z 10 razy i wysyłałem im ją. Nie dostawałem żadnego maila, a na olx cały czas była oferta, że szukają. W końcu po którejś próbie, udało mi się odzyskać odpowiedź zwrotną i miałem jeszcze wybrać partnera i podpisać z nim umowę on-line. Zrobiłem to i mieli mi wysłać plecak z kodem, który był potrzebny do aktywowania aplikacji. Pierwszy partner nie wysłał mi plecaka po 2 tygodniach odkąd miał to zrobić, a dopiero co się przeprowadziłem i potrzebowałem pieniędzy, bo zbiegła mi się przeprowadzka, kupno auta, naprawa auta i opłacanie ubezpieczenia na raz. Po drugiej stronie tylko jakaś ukrainka, która mało co rozumiała. Zmieniłem partnera i po 2 dniach miałem plecak.
Na początku było super. Nie znając miasta, miejsc do parkowania itd. zarabiałem 25-32 zł na godzinę na czysto. Jak padał śnieg, to się cieszyłem, bo mi to nie przeszkadzało jakoś mocno, mniejszy ruch, bo mniej ludzi, a ja zarobię więcej- super. Później zarobki spadły do 25zł, mimo, że już poznałem miasto i zacząłem traktować pracę bardziej poważnie, bo na początku zarabiałem te 25-32 zł, ale tutaj na kebaba skoczyłem, tutaj do biedronki na jakieś szybkie zakupy i tak na spokojnie wożąc się po mieście szło zrobić te 30zł. No, ale zarobki spadły. Mówię- nadal dobre zarobki, biorąc pod uwagę, że nie mam szefa, mam elastyczny grafik i nikt mnie nie zwolni jak nie przyjdę do pracy z jakiegoś powodu. Mogę pracować.
No, ale później weszły te kubki w McDonaldsie, które się rozwalają, jakbyś nie uważał. Przez ponad pół roku jeździłem i było wszystko dobrze. Może jakieś pojedyncze rozlania. Później to nie raz się zdarzało, że dbałeś o tą torbę, wszystko pionowo, delikatnie, zabezpieczone gumką, otwierasz samochód, a cała skóra z coli, cały plecak lepki. No i pozdrawiam. Do końca dnia robisz z klejącą torbą i za każdym razem jak wsadzisz tam ręce, to się będziesz kleił, a później Twoja kierownica i wszystko w samochodzie. A i telefon też.
Kontakt z supportem to jakaś kpina. Na początku jeszcze w miarę sprawnie to szło, bo odpowiadali ludzie i zależało im na ocenie, więc robili to na poziomie. Później zastąpili ludzi botami, musisz przeklikać kilka opcji, żeby finalnie i tak połączyło Cię z konsultantem xddd
Kontakt z glovo jest zerowy. Jedyna opcja, to z opiekunem miasta, a często ci opiekunowie, to jacyś szczyle, którym odbiło, bo mają nieco wyższą "pozycję" i zadzierają nosa, zamiast pomóc. Raz dostałem zamówienie, po odebraniu jednego z punktu, pojechałem do klienta i nagle jak dostarczyłem mu zamówienie, to zamiast zamówienie się zamknąć, pokazało, mi że mam jeszcze drugi punkt do dostarczenia, ale ja przecież odebrałem tylko 1 zamówienie. Zgłaszam to na support. Okazało się, że dostarczyłem zamówienie nie tej osobie co trzeba, bo po drodze, jak już jechałem doszło kolejne zamówienie, właśnie od tej osoby, której dostarczyłem, tyle że ja dostarczyłem mu produkty, które miały iść do tego drugiego klienta. Generalnie pisałem z opiekunem miasta i sama powiedziała, że odebrałem oba zamówienia dokładnie w tym samym czasie, co do sekundy, co jest praktycznie niemożliwe, bo nawet jakbyście mieli palce szybkie jak rewolwerowiec, to nie zdążylibyście kliknąć "jestem na miejscu", numer zamówienia i potwierdź odbiór x2 (bo 2 zamówienia) w 1 sekundę. No, ale nie potrafiłem tego przetłumaczyć opiekunowi i dostałem BANA, mimo, że zmarnowałem czas na powrót do KFC, po drugie zamówienie, które rzekomo odebrałem w tej samej sekundzie co to pierwsze. Ban był tylko na jakoś 1-3 dni, ale tak na prawdę powinienem dostać rekompensatę, albo chociaż przeprosiny, za błąd systemu, a dostałem bana i jeszcze opiekun mi wmawiał, że słusznie i żebym uważał następnym razem bardziej (i dogadaj się tu z przełożonym d3bilem, który nie rozumie, że nie da się kliknąć 6 razy, w różne miejsca, w ciągu jednej sekundy).
Jak w 2025 weszła nowa apka, to już w ogóle szkoda gadać. Ja nawet nie pracowałem, tylko obserwowałem co piszą na grupach w dwóch miastach, bo nie chciałem brać udziału w tym cyrku. Już byłem zmęczony dopłacaniem do interesu, np. zamówienia do psychiatryka. Ci ludzie nie potrafi podać faktycznego adresu, oznaczyć budynku pinezką, a później trzeba było się po zamkniętym terenie bujać od miejsca do miejsca i szukać, albo wracać, bo okazywało się, że miejsce dostawy jest 100m i kilka zakrętów dalej, i nie możesz w rzeczywistym miejscu zakończyć zamówienia, tylko się musisz wracać do miejsca, gdzie klient wbił pinezkę. I później płacisz za parking 10zł, a za zamówienie dostajesz 8- za noszenie zgrzewek wody, gdzie jeszcze je trzeba było przewieźć i zapłacić za benzynę. O naprawach samochodu nie wspominam. Non stop coś i to wszystko opłacane z własnej kieszeni. Jak w zimę nawali śniegu, że ci koła boksują i nie wyjedziesz, to nikogo nie interesuje, że jesteś głodny o godz 23:00 i nie potrafisz się wydostać z osiedla.
#Wynagrodzenie
#WarunkiPracy
#KulturaOrganizacyjna