Kompletnie nie polecam tej placówki do pracy. Ciągłe uczucie ,,big brother,, na plecach. Szefostwo ciągle patrzy na kamery i Was obserwuje. Jest to tak kuriozalne, że jeśli kasjerka siedzi na krześle przy taśmie bo akurat ma przerwę między klientami, szefostwo potrafi zadzwonić do głównej kasjerki, że nic nie robią. Płace? Śmieszne. Najpierw będą chcieli Was zatrudnić na umowę zlecenie, gdzie jeżeli się nie uczysz będziesz zarabiać nie całe 3 tysiące złotych i będziesz cieszyć się z każdej złotówki pomimo wyrobionego etatu. Koleżeństwo na najwyższym poziomie, tak owszem. Tylko w tego słowa znaczeniu, że większość rzeczy będzie lądować u szefostwa jeżeli coś źle zrobiłaś. Sklep nie zatrudnia ponadto sprzątaczek, więc możesz być pewien, że kasjerki które kasują twój towar wcześniej były zmuszone do posprzątania toalety czy innych miejsc w sklepie, a ściereczkami którymi wyciera się taśmę- wyciera się wszystko. Idziesz na L4 bo jesteś chory? Możesz być pewien, że zostaniesz obgadany z każdej strony i będziesz mieć wielkiego minusa u szefostwa, ale się nie dziwie bo w sklepie ewidentnie widnieją wakaty. Jeśli już jesteś na umowie o pracę, nie łódź się o żadne benefity. Na święta dostajesz śmieszny bon o wartości 100-200 zł (200 zł dostaje tylko elita) które możesz wydać wyłącznie w sklepie Jana. Kasjerkami klei się cały sklep, a jak pójdziesz na dział to wiedz, że za dwie minuty i tak cię ktoś zawoła i będziesz tak chodzić w kółko aż pochłonie cię czarna dziura. Odradzam pracę w tym sklepie