Keywords studios, to magiczna korporacja, gdzie każdy pracownik jest do zastąpienia, przez osobę z ulicy. Powód jest bardzo dla nich prosty, zawsze znajdzie się ktoś, kto za minimalną krajową, na umowie zlecenie, może testować gry, bo granie w gry to jego hobby. I właśnie to te osoby, które są na zlecenie, to ich główny konik (a wręcz chyba jedyny), na którym ciągnięta jest ta firma w Katowicach. Osoby te są wykorzystywane do robienia wyników dla firmy, bo obiecuje im się perma (umowę o pracę), gdzie zarabia się niewiele więcej, niż na zleceniu. Ostatecznie większość nawet nie dostanie swojego wymarzonego perma. A dzieje się to dlatego, że system ocenowy, jak w szkole, niestety nie działa w tej wspaniałej korporacji. Możesz dostawać ciągle nawet najlepsze oceny, ale bez kolegowania się z przełożonymi, to i tak będziesz niżej na liście, niż osoba, która lubi się z przełożonymi, a robi całkowite minimum albo poniżej tego minimum. Niektóre osoby nawet pomijają rozmowy o awans, bo się lubią z przełożonym.
Firma opiera się na niedopowiedzeniach i nadziei, że nikt tego z pracowników nie zauważy, co jak widać chyba im się udaje, bo są ludzie, którzy zawsze będą bronić korporację. Na ogłoszeniu można było zauważyć takie benefity, jak darmowy parking, Medicover itd. które jak się okazuje są tylko dla osób, które są dla osób na UOP, bo na zleceniu, to masz się cieszyć, że pracujesz przy gierkach. Na szkoleniu jest mówione, że nawet w 3 miesiące możesz dostać UOP, a po ponad roku, to już prawie pewniaczek, a jak się okazało, są osoby pracujące ponad 2 lata, które pomimo starań nigdy go nie dostają.
Życie w tej firmie głównie zależy od tego, na jakim projekcie będziesz oraz jakiego masz przełożonego. Możesz pracować z domu, na projekcie, gdzie prawie nie ma wymagań, a możesz, jak i najprawdopodobniej trafisz do projektu, gdzie masz normę, jak w fabryce, którą musisz wypełnić, bo jak nie zrobisz tego, to mają kolejnego testera na zleceniu, na twoje miejsce. A dzieje się to dlatego, że osoby na zleceniu otrzymują wynagrodzenie tylko wtedy, kiedy pracują, więc mają dużą ilość osób na ławeczce, która może cię zastąpić w każdej chwili. Tak samo, w przypadku kończenia się jakiegoś projektu, nie powiązanego z twoim projektem, pomimo że jesteś przypisany jako "core tester", i znasz projekt od podszewki, to zastąpią cię kimś z umową o pracę, co nigdy nie widział tego projektu na oczy. Przy okazji warto wspomnieć okresy świąteczne, gdzie większość osób na zleceniu, na dużych projektach, nie zostanie przypisanych na jakieś dni, bo wsadza tam osobę nawet z innego działu, żeby nie płacić jej za nic, a dzięki temu osoba na zleceniu nie będzie musiała otrzymywać wynagrodzenia.
Ale dość o wysokim zarządzie firmy, czas opisać średni i niski szczebel. Niestety większość osób pracujących w tej firmie kompletnie nic nie wie o testowaniu, a nawet jak coś im świta, to na świtaniu się kończy. Ale nie ma co się dziwić, jak nie miał kto ich tego nauczyć, a sami dodatkowo nie widzą takiej potrzeby. Jest to taki poziom, że retest jest nazywany regresją, czyli coś, co nawet junior powinien odróżnić, a tutaj, niestety nawet ASO leadzi mają z tym problem. Więc jak w tej firmie ma być lepiej, jak jednostki bez wiedzy i umiejętności, robią coś innego, niż bezmyślne testowanie.
Przy ocenianiu firmy, nie powinno się oceniać ludzi, jacy pracują w firmie, jednak to raczej nie jest przypadek, jacy ludzie pracują w tej firmie. Kradzieże jedzenia, obsrane kible i dramy jak w przedszkolu, to wszystko w tej firmie codzienność. Atmosfera w pracy jest dziwna. Dorośli ludzie zachowują się, jakby byli na etapie podstawówki, a może nawet niżej. Stykiwanie się i bawienie pluszakami na przerwie, siadanie sobie na kolanach, ubieranie się w onesie, czy chodzenie z atrapą katany, nie jest tak rzadkim widokiem, jakim powinien być w miejscu pracy. Brak profesjonalizmu przejawia się nie tylko w taki sposób, ale również w tym, że prawie każdy stara się być śmieszny, nawet na oficjalnych czatach, przez co zamiast widzieć potrzebne ci informacje, jedyne co widzisz, to zalew nieśmiesznych wiadomości, które nic nawet nie wnoszą.
Niestety osoby, które "coś osiągnęły" w tej firmie mają często manie wyższości o sobie, jakby Pana Bozię za stópki złapały. Zdarzają się również testerzy, co będą nawet patrzeć na twój monitor, żeby upewnić się, że wszystko dobrze robisz, tak jakbyś miał iq poniżej małpki grającej w minecrafta. ASO leadzi czy leadzi, którzy sprawdzają, ile tester jest na przerwie, to standard w tej firmie. Zdarzają się nawet tacy, co będą patrzeć raz na zegarek, raz na ciebie, czy przypadkiem nie jesteś za długo, bo według polityki firmy, przy komputerze można nic nie robić, ale masz siedzieć przy komputerze. Ale co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie, gdyż później te same osoby idą na godzinę na herbatkę z innymi ASO leadami, mając gdzieś, to, czy ich własny team, nie potrzebuje przypadkiem przy czymś pomocy, bo trzeba porozmawiać o tym, 3 wiedźmin 3 najlepszy.