Czytając te wszystkie wpisy w każdym można znaleźć ziarnko prawdy z którego postaram się sklecić foremny chlebek obiektywizmu. Zaczynając od wyjazdu: Czy warto wogóle wyjechać? Tak, jeśli jesteś uczniem i uda ci się uzyskać prawidłowe zaświadczenie ze szkoły że "BĘDZIESZ" uczęszczać w roku kolejnym do szkoły oraz prawidłowo wypełnisz taki duży kwestionariusz podatkowy (4 strony A4 koniecznie w formie złożonej kartki formatu A3). Jedziemy oczywiście w wakacje, razem z resztą młodych, fantastycznych ludzi :) Zróbmy wszystko, żeby jechać własnym samochodem(najlepiej grupką w kilka osób) bo Marco Polo to naprawdę zdziercy (70 euro w jedna stronę, lub 100 we dwie -dane na 2007-2008 rok- konkurencja 30 euro) Poza tym kierowcy zasypiają za kierownicą, a podróż trwa kilkanaście godzin... Jadąc rekreacyjnie własnym autem dotarłem tam w 8 godzin... Jesteśmy na miejscu: Inneremunchenerestr jest bardzo dobre pod warunkiem że mieszkamy na 18-Stce, mieszkania na 20-stce nie są godne polecenia, dodatkowym atutem innere jest bliskość centrum miasta, sklepów, rynku, kościoła, stacji benzynowej, basenu, zamku i wielu innych atrakcji przydatnych w weekend i na co dzień. Hausmeister [usunięte przez moderatora] to człowiek naprawdę niemiły ale i trochę komiczny, oszczędzający na czym się da i ciągle pokazujące zdjęcia z [usunięte przez moderatora]a innych mieszkaniach. My dbaliśmy o czystość ale chcieliśmy dostać nową miotłę mopa, szmatki i środki czystosci żeby posprzątać "bardziej" ponieważ stare były w opłakanym stanie i zostawiały za soba więcej brudu niż przed nimi. Skończyło sie na zrzutce i zakupie własnych środków czystości przez mieszkańców. Na[usunięte przez moderatora] nie ma co liczyć. Lodówki zawsze skręcał na minimalne chłodzenie, ale po jego wyjściu odkręcaliśmy znowu na "odpowiednią" temperaturę. Najlepiej jak on jest tylko przytakiwać i czekać aż sobie pójdzie. No i na nic z jego strony nie liczyć. No to czas na dojście do pracy. Z Innere około 4 km. Jeśli pojedziemy Marco Polo będziemy chodzić pieszo (chyba ze kupimy lub ukradniemy rower) Jadąc własnym samochodem możemy dojeżdżać nim do pracy. Lub zabrać sie z kimś kto własnym samochodem przyjechał i ma wolne miejsca (za opłatą oczywiście). Samochód możemy pozostawić na dużym, darmowym parkingu przy rzece około 100m od Mieszkania. (problem jest gdy zaczyna się budowa namiotu na festyn tzw. "Dult" ponieważ wtedy parking jest zamknięty i trzeba parkować auto gdzieś indziej np na parkingu sklepu Aldi -ok 500m) Pod fabryka nie ma większego problemu z parkowaniem. W fabryce modlimy się by nie dostać się na wspomniane wcześniej "Polską Stronę" oraz pod skrzydła "Meisterin Frau[usunięte przez moderatora]i" obie sytuacje są równie "Niekorzystne" (żeby nie ocenzurowało togo co myślę o tej sytuacji) Na "PS" w pełni uzasadnione śa opinie o polskich "Meisterinach" oraz o tzw "kombajnach" które to zostały opisane wcześniej przez innych forumowiczów. Jeśli dostaniemy się na niemiecką stronę możemy odetchnąć. Praca jak to praca: robić trzeba, więc leniom podobać się nie będzie, ale jeśli ktoś jest co najmniej "umiarkowanie" pracowity nie powinien narzekać. Od czasu do czasu może sie trafić tylko jakaś nieciekawa praca. Ja osobiście miałem okazję pracować pod[usunięte przez moderatora] i rzeczywiście jest to piekło. Uratowało mnie tylko to że dobrze znałem niemiecki i wdałem sie z nią w ostry słowny konflikt gryząc sie w język żeby nie wylecieć dyscyplinarnie i odszedłem od stanowiska pracy do ubikacji na 20 minut (po powrocie moja pracę wykonywały w zastępstwie za mnie 2 wredne niemieckie koleżanki[usunięte przez moderatora]oraz sama [usunięte przez moderatora] co ukazuje tempo jakie zostało mi narzucone) Po tej sytuacji dostałem 1 osobe do pomocy, przepracowałem do końca dnia i zostałem przeniesiony na inna sale, więcej nie pracując z [usunięte przez moderatora]. Pracując i mieszkając w późniejszym czasie zrozumiałem kim była [usunięte przez moderatora]: Był to podręcznikowy przykład "Osika" czyli osoby pochodzącej ze wschodnich Niemiec (byłe DDR) z wpojona nienawiścią do polaków od najmłodszych lat, dlatego wyżywała się tak na pracownikach tymczasowych z polski. Najmilej wspominam Saal 3 i 6 Gdzie można było trafić na tak fantastycznych ludzi jak Frau Rosa pochodząca z Rosji z którą można było przysłowiowe "konie kraść". Po pracy mieszkając na Innere nie można narzekać na nudę, szczególnie w wakacje. mieszkanie po osiemnastką szczególnie nadaje sie na imprezy ze względu na fantastyczną kuchnie i integracyjny stół (Jeśli ktoś nie lubi imprezować nie polecam pracy tam w wakacje) Co do wypłaty w latach 2007-2008 można było liczyć na około 7,5 Euro brutto. Jeśli prawidłowo wypełniło się papierki o których pisałem wcześniej całą tę kwotę dostało się "do ręki", bez potrącania podatków. Jeśli zostanie nam potrącony podatek to rzeczywiście niewiele nam pozostaje dlatego praca tam nadaje sie wyłącznie dla uczniów ponieważ inni nie będą zadowoleni z zar