Rozmowa na stanowisko digital marketera prowadzona z kierownikiem działu sprzedaży(?) Na rozmowie zadawane jest około 30-40 pytań, gdzie decydującym aspektem rzutującym na zatrudnienie jest coś w rodzaju testu inteligencji. Test składa się z typowych podchwytliwych pytań mających ustalić potencjał "idealnego kandydata radzącego sobie w nieprzewidywalnych warunkach", więc świetnie zapowiada potencjalną współpracę, szczególnie, że niewbicie się w klucz odpowiedzi budzi niezadowolenie osób rekrutujących. Niestety, firma nie jest profesjonalną kliniką psychologiczną uprawnioną do wykonywania takich badań, co skutkuje odwrotnym efektem od zamierzonego — dlaczego rozmowa do konkretnego działu jest prowadzona z osobą z innego działu, a twój potencjalny kierownik siedzi cicho obok? Dlaczego firma oferująca pracę o godzinę krótszą w piątek pyta o potencjalne nadgodziny w przyszłości ( i to jeszcze w ten sam dzień mający być dniem o godzinę krótszym)? Dlaczego kierownik ( nie mojego potencjalnego działu ) po odpowiedzi, że nie mam zamiaru tolerować chaosu i braku komunikacji, staje się oschły, lekceważący i niezaangażowany w proces rekrutacji? Dlaczego gdy kierownik innego działu odpuszcza rozmowę z powodu negatywnych emocji, nagle dochodzi do głosu mój potencjalny kierownik? Dlaczego na rozmowie pada wiele niepotrzebnych pytań dotyczących życia prywatnego kandydata? Firma Adquery już na samym początku daje wrażenie miejsca pełnego zagadek, a to tylko proces rekrutacyjny.