Z Enzode miałem styczność tylko na rozmowie rekrutacyjnej, ale była to jedna z bardziej absurdalnych rozmów przez jakie przeszedłem w ostatnim czasie. Rozmowa dotyczyła stanowiska Senior Python Developer. Sytuacja została mi przedstawiona w ten sposób, że firma, pisząc dotychczas kod w innych językach, chciałaby zacząć pisać też w Pythona i dlatego szukała ekspertów w tej technologii. Oto kilka wniosków z rozmowy:
1. Stanowisko którego dotyczyła rekrutacja nazywa się "Senior Python Developer", jednak w trakcie rozmowy nie padło ani jedno pytanie dotyczące technologii Python. Prawdopodobnie dlatego, że pozostałe osoby biorące udział w rozmowie miały znikome doświadczenie w tej technologii (tak wynikało z ich profili na LinkedIn). Moim zdaniem po rozmowie firma wiedziała tyle samo na temat mojej znajomości Pythona, co przed rozmową, i nie mam pojęcia w jaki sposób chcieli weryfikować znajomość głównej technologii na stanowisku na które zatrudniają.
2. Padło za to dużo pytań o mikroserwisy, w zasadzie większość czasu rozmowy ich dotyczyła. Jednak w stacku technologicznym w opisie stanowiska który dostałem przed rozmową nie wymienione były one jako wymaganie, ani nie wspomniane w żaden inny sposób. Odniosłem wrażenie, że jest to po prostu zagadnienie w którym osoby przeprowadzające są doświadczone, dlatego pytają właśnie o to.
3. Zastanawiające dla mnie jest to, że firma chcąc wejść w nową dla siebie technologię Python, nie szuka eksperta w technologii Python, tylko kolejnego eksperta od mikroserwisów - zagadnienia, które wydaje się być dość dobrze opanowane przez obecny zespół.
4. Miałem opowiedzieć o pewnym projekcie w którym brałem udział i który uważam za dość udany. Zanim zdążyłem dokończyć wstęp padło stwierdzenie że unikam rozmowy o architekturze (bez informacji w pytaniu że na tym mam się skupić). Kiedy chciałem o niej więcej powiedzieć, zaglądając do kodu projektu który zakończyłem ponad 2 lata temu, żeby przypomnieć sobie szczegóły, usłyszałem że "nie ma już czasu idźmy dalej".
5. Pytania nie były raczej przygotowane wcześniej, tylko wymyślane na bieżąco, przez co były dość ogólnikowe, a próby doprecyzowania o co chodzi w pytaniu skutkowały jego pominięciem i przejściem do następnego.
Jakiś czas po rozmowie dostałem feedback, że firma szuka jednak kogoś bardziej doświadczonego. Na moje pytanie, o brak jakiego doświadczenie dokładnie chodzi, nie otrzymałem już odpowiedzi.
Patrząc na sposób przeprowadzania rozmowy, treść pytań w kontekście wymagań na stanowisko jak i nazwy samego stanowiska, chaotyczność i brak przygotowania pytań przed rozmową, odnoszę wrażenie że firma nie wie jak przeprowadzić rekrutację osoby w nowej dla firmy technologii, więc robi to w sposób dający mocno losowe wyniki. Odradzam więc jeżeli ktoś szanuje swój czas i oczekuje profesjonalizmu już na etapie rekrutacji. Odniosłem też wrażenie, że osoby techniczne w czasie rozmowy pytają tylko o to, w czym same czują się dobrze, żeby przykryć brak wiedzy w technologii związanej z nowym stanowisko.
Zastanawiający jest też fakt, że CV wysłałem na początku października, a kontakt od nich miałem dopiero połowie grudnia, i w trakcie rozmowy wspomniano że planuje się z Pythona zatrudnić kilka osób, ale udało się na razie tylko jedną - choć przestaje to zupełnie dziwić, jeżeli pomyśli się, że pozostałe rozmowy mogły przebiegać tak samo jak moja.