Wojtek ul. Śliczna06.10.2021 12:03
Inne
Kupiłem mieszkanie z najemcą, którym był Staff House. Takiego lokalu szukałem. Chciałem oszczędzić sobie pracy związanej z przygotowaniem nieruchomości do najmu i szukałem najemców. Poprzedni właściciel miał umowę na czas nieokreślony. Chciałem ją zmienić na czas określony. I tu zaczęły się moje problemy z firmą Staff House. Chcieli narzucić mi umowę asymetryczną korzystną tylko dla nich. Zarezerwowali możliwość wymówienia umowy chyba w czterech czy pięciu podpunktach, dla mnie tylko w jednym. Narzucili również termin płatności do 15-go. Zero możliwości negocjacji, właściwie oznajmiali mi jak ma wyglądać współpraca. Do tego kontaktowała się ze mną osoba niedecyzja, a "szefostwo" odpowiadało z opóźnieniem paru dni. Pomyślałem ok umowa jaka była podpisana z poprzednim właścicielem niech zostanie i umówiłem się na jej podpisanie.
- pracownik nie przyjechał na umówione spotkanie, nie odbierał telefonu i nie oddzwonił
- następnie wyznaczył mi arbitralnie drugi termin do podpisania umowy za parę dni kilkanaście kilometrów od mojego mieszkania, który następnie sms przeddzień spotkania odwołał. To już wyczerpało limit mojej cierpliwości i wypowiedziałem umowę.
- potem nie nadeszła płatność, po mojej interwencji uzyskałem informację, że taką mają politykę bo przecież jest kaucja i mogę sobie potrącić czynsz z kaucji, a oni tak zawsze robią tzn. nie płacą ostatniego czynszu, bo taka jest polityka firmy. Na mój sprzeciw i brak akceptacji dostałem kontakt do współwłaściciela, który z kolei stwierdził że nie zapłaci mi bo firma ma problemy płynnościowe i nie ma pieniędzy
- parę dni przed zdaniem lokalu umówiłem termin, chciałem na godzinę 12:00 żeby móc zdążyć ogarnąć mieszkanie przed wynajęciem następnym lokatorom, najemca jednak narzucił termin na 18:00 żeby zdążyć na 100% przygotować mieszkanie do zdania. W dniu przekazania mieszkania jeszcze się upewniłem co do terminu i godziny przekazania lokalu i dostałem zapewnienie "oczywiście tak jak się umawialiśmy". Niestety na parę godzin przed przekazaniem lokalu oznajmili mi że jednak o godz 21:00 bo nie są jeszcze gotowi, na mój sprzeciw i oznajmienie że nie ma takiej opcji, że ja już mam umówionych następnych najemców i się wprowadzają o 18:30 dostałem odpowiedz, że o co mi właściwie chodzi, że mają umowę do końca miesiąca i mogą korzystać z mieszkania do północy.
- o 21:00 okazało się że lokatorzy się nie wyprowadzili, a mieszkanie jest w opłakanym stanie. Śmieci walają się wszędzie, jakby przeszedł huragan, kuchnia się klei i szkody na wyposażeniu. Umieścili w moim małym trzypokojowym mieszkaniu 10 osób(!). Musiałem czekać jeszcze dłużej do 22:00. a posprzątają dopiero w następnym dniu. Na szczęcie przyszli lokatorzy mieli znajomych we Wrocławiu i przespali się gdzie indziej jedną noc
- szkody wyceniam na parę tysięcy. W salonie w dwóch segmentach w ładnej meblościance zostały uszkodzone fronty, zniknął duży dwumetrowy stół, a parkiecie na samym środku salonu pojawiła się dziura - brakowało 4 klepek. Najemca wycenił szkodę na 220 zł. Nie mam z czego potracić strat, a 220zl nie przyjmę. Mija już tydzień od wyprowadzenia a parkiet wciąż nienaprawiony.
Zajmuję się najmem ponad 10 lat, to moje główne źródło utrzymania. Pierwszy raz spotykam się z takim stosunkiem najemcy do właściciela. Zachowują się tak jakby byli potentatem na rynku, a najemca prowadzi działalność w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością o kapitale zakładowym 5 tys. zł. Czynsz i kaucja na moim mieszkaniu przekraczają już tą kwotę. Dlatego w wypadku sporu nie zdecydowałbym się dochodzić swoich spraw w sądzie. Raczej nie liczyłbym po wygranej sprawie na uregulowanie należności.
Mimo wszystko życzę firmie powodzenia. Proszę tylko traktować kontrahentów podmiotowo, przestrzegać umów i płacić terminowo.