Moje doświadczenie z firmą Armare SA, Medivon było rozczarowujące. Podczas rekrutacji przedstawiano wizję stabilnego zatrudnienia i rozwoju, jednak w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Odniosłem wrażenie, że zwalnianie pracowników jeszcze w okresie próbnym jest tam czymś z góry zakładanym.
W zespole widoczne było faworyzowanie wybranych osób. Jako osoba nowa miałem poczucie, że budowanie normalnych relacji w zespole było utrudnione, zdarzało się unikanie kontaktu wzrokowego, dystansowanie się oraz brak otwartości w codziennej komunikacji. Osoby nowe nie otrzymywały realnego wsparcia wdrożeniowego, a później jako powód wypowiedzenia podawano m.in. „brak samodzielności”.
Największym problemem wydaje się jednak chaos organizacyjny. Brakuje jasnego zarządzania i kompetentnej komunikacji. Pracownicy sprawiają wrażenie zestresowanych i niepewnych swojej pozycji, co dodatkowo wpływa na atmosferę oraz sposób funkcjonowania firmy.
W firmie brakuje uporządkowanego procesu wdrożenia. Komunikacja jest chaotyczna, a oczekiwania wobec nowych osób nie są odpowiednio wyjaśnione. Zdarza się również, że ta sama osoba przekazuje różne lub niespójne informacje, a później przyjmuje pretensjonalny ton wobec pracownika, który próbuje się w tym odnaleźć.
Zamiast współpracy między działami często dominowało obgadywanie innych pracowników i brak profesjonalnej komunikacji. Mam również wrażenie, że właściciel lub zarząd mogą nie mieć pełnej świadomości tego, jak wygląda codzienna kultura pracy i jak odbija się to na jego wizerunku.
Deklaracje składane podczas rekrutacji mogą znacząco odbiegać od rzeczywistości. Osobom rozważającym zatrudnienie radzę dokładnie dopytać o sposób wdrożenia, zakres obowiązków, rzeczywiste warunki pracy oraz stabilność zatrudnienia. Jeżeli ktoś ma równolegle inną, bardziej poważną ofertę pracy, warto ją rozważyć i nie opierać decyzji wyłącznie na zapewnieniach złożonych podczas rekrutacji.