Ajent stacji pan Bartosz zatrudnia ludzi na śmieciówki pomimo, że pracują jak na etacie, to jest sprawa dla PIP.
Dodatkowo zwalnia pracowników przez telefon bez podawania powodu, jest opryskliwy wobec byłych pracowników. Stacja ma sprzęt (tj. apteczki, niektóre gaśnice oraz inne wyposażenie po terminie przydatności. Kiełbaski, które według standardu Orlenu powinny się kręcić na rollerze około 5 godzin w rzeczywistości kręcą się grubo ponad 8 godzin. Po umyciu podłogi pracownicy nie wystawiają tabliczki „uwaga ślisko” chociaż jest to nakazane z góry. Ajent fałszuje dokumentację w taki sposób, że zmusza pracowników do podpisania dokumentów, które stwierdzają że przeszli szkolenie z zakresu BHP, gdy zapytałem „czemu mam to podpisać skoro nie przeszedłem szkolenia” on powiedział mi „co się robi gdy stacja się jara?” Ja mówię „no ewakuujemy stacje wraz z klientami” a on na to „masz racje, spier**lamy, przeszedłeś szkolenie z zakresu BHP, a teraz podpisuj i nie gadaj”. Dokumentacja HACCP jest źle wykonywana (pomimo tego, że lodówka z kanapkami stale wskazuje zbyt wysokie temperatury wpisuje się maksymalną wartość dozwoloną). Sprawa z wątpliwie legalnym zatrudnieniem została zgłoszona do PIP. Gdy zgłosiłem naruszenie w postaci oszustwa co do szkoleń BHP do Orlenu natychmiast mnie zwolnił, wmawiał mi, „nie mam dla ciebie już wolnych terminów, mam za dużo pracowników). Dzień wcześniej na OLX odnowił swoje zgłoszenie, że szuka pracowników. Wiedział że mnie wywali, pomimo tego, że do końca czerwca miałem grafik. Zadzwonił do mnie o godzinie 13. O 18 miałem iść do pracy, powiedział że musimy zakończyć zlecenie. Gdy ja zapytałem dlaczego on się zaczął wymigiwać. Ajent jest strasznym człowiekiem, a spółka Orlen chroni swojego ajenta zamiast utrzymywać standardy spółki.