Odradzam pracę w tym miejscu każdemu kto siebie szanuje. Mobbing w białych rękawiczkach jest na porządku dziennym, głupie i uszczypliwe komentarze kierownictwa, ton z jakim zwracają się do pracowników jak do śmieci, zastraszanie, podnoszenie głosu i miny jak straż w obozie pracy. I właśnie, w tym salonie panuje atmosfera obozu pracy, kontrolowany jest każdy ruch pracowników i oczywiście zawsze coś jest nie tak jak jaśniepaństwo sobie tego życzy.
Zarobki to oczywiście najniższa krajowa i zlecenia, umowa o pracę jest dla wybranych (lubianych) przez chociaż jedną z kierowniczek. W tym sklepie LPP nawet nie ma premii dla zwykłych pracowników, co jest po prostu bezczelne w momencie kiedy salon w złotych robi największe utargi w Warszawie.
Godziny pracy są oczywiście tak pomyślane, żeby rozwalić i zmarnować pracownikom cały dzień. Albo od bardzo wczesnych godzin dnia (7 lub 6 rano a pracownicy magazynu w salonie na 5:30 nawet) albo do 22:30/45 albo według historii weteranów tego obozu do 23 w sezonie letnim.
Trzeba codziennie się z czymś szarpać, dźwigać jakieś kartony i kosze albo walczyć o życie próbując zdjąć z szafek karton z torebkami zakupowymi na kasę, taki karton z dużymi torebkami waży chyba z 20 kg i oczywiście ‘’musisz sobie poradzić jakoś, ja ci nie pomogę bo nie mogę teraz’’ od jednej z Pań kierowniczek.
Naprawdę takiego wyzysku człowieka przez mega korporację nie spodziewałam się w tych czasach i to w Warszawie w samym centrum. NIE IDZCIE TAM PRACOWAĆ BO SZKODA WASZEGO ZDROWIA I NERWÓW. Jest bardzo dużo innych odzieżówek z akceptowalnymi warunkami pracy, zarobkami i traktowaniem, a Reserved w złotych to po prostu obóz karny z terminatorem w roli ''Pani Dyrektor'' czyli ładniej nazwanej głównej kierowniczki salonu.