Praca w ZARA nie należy do najprzyjemniejszych - jako doradca klienta po prostu latasz po strefach i sprzątasz, a sprzątanie tam to taka syzyfowa praca. W ZARA w MH to jednak nie zmęczenie fizyczne jest najgorsze, a atmosfera - osoby funkcyjne nie należą do najprzyjemniejszych, a w szczególności jedna z dyrektorek sklepu (A.). Wchodząc na zmianę z tą Panią wiadome było, że nie będzie przyjemnie - wygórowane wymagania, krzyki, krzywe spojrzenia i robienie wyrzutów były na porządku dziennym. (A) ma ciężki charakter, patrzy z góry na współpracowników i podwładnych, a po swoich doświadczeniach powiem, że absolutnie nie nadaje się do pracy zespołowej i przeczy zasadom, które firma promuje - chociażby o przyjaznym środowisku pracy - to po prostu wredna osoba. Wchodząc do sklepu witasz się i z każdym jesteś "na cześć", ale z nią dostajesz "cześć" i krzywe spojrzenie w premii.
Bywały sytuacje, że moje współpracownice wychodziły z płaczem po zmianie albo płakały na przebieralni, bo zostały zjechane z góry do dołu i obrażone, ponieważ (łagodnie mówiąc) się nie nadają - i niestety nie jest to takie rzadkie (nawet przy klientach). Nie chcę opowiadać szczegółów, ponieważ mogłoby to mnie zidentyfikować.
Jeżeli chodzi o ogólną atmosferę w zespole, to jest dobra, taka normlana. Można wyczuć, że reszta zespołu też nie przepada za ww. dyrektorką, a czasem zdarzą się również komentarze na temat jej zachowania, ale nikt głośno nie rozmawia o tym, ani nie zgłasza tego wyżej - a szkoda.
Oczywiście podczas wizyt regionalnego, czy jakichkolwiek gości z wyższych stanowisk wszystko jest super i pięknie, aż zaczyna wtedy brakować uczucia, że ktoś "zjechał cię wzrokiem" - bo przecież była to codzienność!
Ja pisząc tę opinię już niczego nie zyskam, ale muszą przyznać, że niesmak pozostał mi okropny. Uważam, że przydałaby się tej Pani rozmowa dyscyplinarna, a nie kolejne szkolenie z tolerancji w aplikacji.