Niestety, ja mialam watpliwa „przyjemnosc” pracowania tam, gdzie i kierowniczka i jej zastepczyni Jessica byly nie do wytrzymania. Zastepczyni (ktora przyszla prosto z McDonalda) wprowadzala atmosfere jak w McDonaldzie i caly dzien sie nad czlowiekiem pastwila: zrob to jak najszybciek, dlaczego nie zrobilas szybciej, etc. Czyjas ósma godzina oracy, ciezkie kartony na zapleczu pod sam sufit, a ona dalej nad czlowiekiem trajkotala „zrob to na jednej nozce”. Po godzinach pracy kazala nam zostawac za darmoche (po wylogowaniu sie) i sprzatac sklep „na jednej nozce”. A sama to miala czas na wszystko i w niczym nie chciala pomóc, tylko zostawiala czlowieka samego i jeszcze sie smiala, gdy ktos czegos nie wiedzial. Jak dla mnie, to byla perfidna osoba. Zadnych zrotow, ani nic nie mozna bylo sie nauczyc, bo wiecznie odganiali czlowieka od lady, bo przyszedl klient i trzeba podejsc albo trzy osoby nie moga stac za ladą…gonili nas jak jakies psy. A potem sie dziwili, ze pracownice nie wiedzialy, jak zrobic zwrot/reklamacje towaru. Ze trzy razy dziennie musialam od niej sluchac o swoich wynikach sprzedazy, wskaznikach, etc. Nie chciala, zeby przyjmowac zwroty od klientow na koniec tygodnia, zeby tylko wyniki byly lepsze. A kierowniczka Aneta byla jeszcze gorsza. A potem jeszcze wysmiewali sie z pracownic, ktore odchodzily, bo nie wytrzymywaly tej atmosfery. Do tego firma nie daje opcji umowy zlecenia, ani nawet nie mozna sobie wybrac wlasnego lekarza medycyny pracy (nawet na wlasny koszt), tylko trzeba isc tam, gdzie każą.