Jest to praca idealna dla osób, które lubią być poniżane. W gastronomii funkcjonuje powiedzenie, że klient ma zawsze rację, ale Starbucks to zupełnie inny poziom. Była sytuacja, w której klientka zdjęła bitą śmietanę z kawy i rzuciła nią w fartuch jednej z baristek. Kierownik zmiany, zamiast stanąć w obronie swojej pracownicy, wybiegł zza lady, zaczął przepraszać klientkę i wręczył jej kupon w ramach rekompensaty. Klientka oczywiście zapomniała wspomnieć podczas składania zamówienia, że nie chce bitej śmietany. Spotkania, na których omawiane jest nowe menu sezonowe, odbywają się po zamknięciu lokalu i są obowiązkowe. Nikogo nie obchodzi, czy byłeś rano na zmianie albo czy następnego dnia otwierasz lokal o 7:00. Potrafią trwać do północy, a nawet dłużej. Na zamknięciu trzeba wykonywać nie tylko swoje obowiązki, ale także ogarniać zmywak, ponieważ zmiany osób tam pracujących kończą się o 18:00, podczas gdy lokal zamyka się dopiero o 22:00. Jeśli już chcecie pracować w kawiarni, wybierzcie prawdziwą kawiarnię, a nie Starbucksa, w którym codziennością są zepsute ekspresy.