Jako były pracownik tejże naleśnikarni mogę otwarcie powiedzieć, że to co się tam dzieje to istny hit.
Totalny wyzysk pracowników, stawka marna- patrząc na to, co jest do zrobienia podczas zmiany.
Mieliśmy godzinę na posprzątanie całej naleśnikarni, a gdy ktoś nie zdążył po prostu nie otrzymywał wynagrodzenia za dodatkowe godziny (po długim stażu, może 7 razy udało mi się zamknąć na czas- awykonalne!).
Szefowa- prywatnie świetna kobieta, natomiast nie szanuje w pracy nikogo.
Zwolnienie się teoretycznie miało być takie łatwe- taką informację otrzymuje na rozmowie kwalifikacyjnej każdy, natomiast gdy przychodzi co do czego, szefowa robi ogromne problemy. Umowa zlecenie (najczęściej podpisywana w ogóle miesiąc po zatrudnieniu) z wyszczególnieniem punktu o 2 tygodniowym okresie wypowiedzenia (pierwsze słyszę, ale ok- podpisuje). Natomiast złożenie wypowiedzenia jest równoznaczne ze znalezieniem kogoś na swoje miejsce... Przepraszam, czyim obowiązkiem jest dobieranie, rekrutacja personelu ?
Nic dziwnego, że załoga nie jest stała...