Pracowałem taaak ło ło ło czasu i nie jedno widziałem. Ostatnie lata pokazują, że panuje kolesiostwo i kompletny brak szacunku dyrekcji do pracownika. Nie jednego Dyrka się przeżyło i nie jedno się widziało, ale jak wróci Bartuś, to wcale nie będzie lepiej — będzie chodził sfochowany, więc naprawdę nie życzcie sobie tego z powrotem. Patrząc z perspektywy czasu, to Długa chyba naprawdę była najlepsza. Po prostu trafiła w zły czas.
Obecnie nie ma zrozumienia, nie ma dialogu, nie ma zwykłego ludzkiego podejścia. I to dotyczy całego marketu — zaczynając od DPT, gdzie każdy żyje własnym życiem, logistyki, która nie daje rady, budowlanki z kierem co ledwo zipie, po kolesiostwo N. — serio, jak można to tyle tolerować? Potrzebna jest konkretna zmiana, bo ludzie są już zwyczajnie zmęczeni psychicznie.
Ja wam powiem jedno — odszedłem, odetchnąłem i dopiero wtedy zobaczyłem, jak bardzo to miejsce człowieka wykańczało. Człowiek wracał do domu wypalony, bez energii, z nerwami i poczuciem, że cokolwiek robi, i tak nigdy nie będzie dobrze. Atmosfera siadała z miesiąca na miesiąc. Coraz więcej fałszu, obgadywania, złośliwości i udawania koleżeństwa.
Można przecież iść do LM, niedaleko. Na każdym dziale jest słabo, ale na elektrycznym to już totalna tragedia — chorzy ludzie, złośliwi, wiecznie sfrustrowani, jakby czekali tylko, żeby komuś dowalić albo podłożyć nogę. I najgorsze jest to, że normalny człowiek zaczyna tam z czasem tracić samego siebie. Człowiek chciał tylko spokojnie pracować, a codziennie musiał walczyć o normalność i odrobinę szacunku.
fajnie ale o tych dyrektorach to daj na koniec
Pracowałem taaak ło ło ło czasu i nie jedno widziałem. Ostatnie lata pokazują, że panuje kolesiostwo i kompletny brak szacunku do pracownika. Człowiek robi swoje, stara się, zostawia zdrowie i nerwy, a i tak często ma wrażenie, że jest tylko numerem w tabelce.
Obecnie nie ma zrozumienia, nie ma dialogu, nie ma zwykłego ludzkiego podejścia. I to dotyczy całego marketu — zaczynając od DPT, gdzie każdy żyje własnym życiem, logistyki, która nie daje rady, budowlanki z kierem co ledwo zipie, po kolesiostwo N. — serio, jak można to tyle tolerować? Potrzebna jest konkretna zmiana, bo ludzie są już zwyczajnie zmęczeni psychicznie.
Ja wam powiem jedno — odszedłem, odetchnąłem i dopiero wtedy zobaczyłem, jak bardzo to miejsce człowieka wykańczało. Człowiek wracał do domu wypalony, bez energii, z nerwami i poczuciem, że cokolwiek robi, i tak nigdy nie będzie dobrze. Atmosfera siadała z miesiąca na miesiąc. Coraz więcej fałszu, obgadywania, złośliwości i udawania koleżeństwa.
Można przecież iść do LM, niedaleko. Na każdym dziale jest słabo, ale na elektrycznym to już totalna tragedia — chorzy ludzie, złośliwi, wiecznie sfrustrowani, jakby czekali tylko, żeby komuś dowalić albo podłożyć nogę. I najgorsze jest to, że normalny człowiek zaczyna tam z czasem tracić samego siebie. Człowiek chciał tylko spokojnie pracować, a codziennie musiał walczyć o normalność i odrobinę szacunku.
Nie jednego dyrka się przeżyło i nie jedno się widziało, ale jak wróci Bartuś, to wcale nie będzie lepiej — będzie chodził sfochowany, więc naprawdę nie życzcie sobie tego z powrotem. Patrząc z perspektywy czasu, to długas chyba naprawdę była najlepszy. Po prostu trafił w zły czas. Dzisiaj już nawet nie chodzi o konkretne osoby, tylko o to, że z góry kompletnie nie ma szacunku do ludzi i nikt nawet nie próbuje słuchać pracownika.