Witam, nie warto tutaj pracować w ogóle. Nie ma tygodnia, w którym żadna maszyna by się nie zepsuła, cały czas są kontrole bezpieczeństwa żywności, kierownik wielokrotnie pyta pracowników na oczach kolegów z pracy i Gości (tj. klientów) o WSZYSTKO [nawet 30 minut]; płaca pn-pt jest nieraz taka sama jak w innych makach, a (usunięte przez administratora) jak roboty, bo to dworzec PKP. Wracasz po urlopie, to już masz znać najnowsze promocje. Często klimatyzacja nie działa i potrafię stać przy frytkach/grillu przy 27°C nawet całą zmianę (9 h). Przerwa 0,5h jest 50% czasu płatna i jeśli się z przerwy albo do pracy spóźnisz chociaż minutę, odetną ci to z wypłaty, a zabiorą ci premię, jak pójdziesz na L4. Przez to wiele osób przychodzi do pracy chorych!! Przerwa nie jest wliczana do pracy, więc pracujesz więcej niż np. 160h. Bywały takie sytuacje, że kolega się odbił na przerwę i kazali mu śmietniki wymienić albo kazali mu iść na support [czyli wysłanie do innego Macdonalda]. Często się pracuje tyle ile za 2-3 osoby, bo kierownictwo chce przyoszczędzić na wypłatach na prawie 100 pracowników. Kiedyś było u nas za mało sałaty (która idzie prawie do wszystkich burgerów), i kazali nam dawać jej mniej, a ludzie kupowali za samą cenę. Poza przerwą w ciągu całego dnia odpoczniesz przez max 4 minuty i to nie są żarty. Na niektórych stanowiskach jak tylko zobaczą, że nie pracujesz, to od razu dadzą ci coś do roboty. Nawet jeśli jesteś zastepcą managera, to w on masz zmianę na 5, a kolejnego dnia na 15. Nie da się regularnie spać (a jeśli tak, to luksus), ani mieć życia prywatnego. Zawsze na każde święta piszę, że chętnie będę wtedy pracować, a i tak ludzie, co mają dzieci, muszą w tym czasie pracować, zamiast świetować. Są takie absurdy, że mamy dwa dozowniki na frytki razem ok. 80kg i w lato potrafiłam je co pół godziny opróżniać, bo tyle było zamówień. I w lato, jeśli jesteś na frytkach, to poza doniesieniem frytek z mroźni prawie stamtąd nie odchodzisz, a z ciebie leje się potem jak z cebra. Co ironiczne, zaraz obok frytek, jest maszyna do lodów XD. Jeśli stoisz na McCafé, to przypada ci 20 zamówień, wśród nich czekoladowe Macchiato, które zazwyczaj robi się 2 minuty, w tym czasie ludzie, co zamówili małą czarną czekają i to jest u nas dzień jak co dzień. I weź to rób na 4 ekspresach (z czego dwa są oddalone od ciebie o 2 metry). A na kanapkach? W zwykły czwartek o 14 potrafi być 30 zamówień na 2-3 os. do zrobienia (wg naszych celów) w 115 s. A jak wpadnie zamówienie z Glovo z 20 rzeczami do zrobienia? To na kuchni bawimy się po prostu (usunięte przez administratora) (wyczuj sarkazm), bo ktoś zamówił dwa razy po 20 nuggetsów i do tego 5 Maestro (zazwyczaj mamy tylko 1-2 mięsa do nich gotowe, kolejne trzeba smażyć), do którego mięso smaży się min. 5 minut. W ogóle cały czas się coś zmienia i mamy o tym wszystkim pamiętać. A kiedy masz to zapamiętać? Oczywiście przed przyjściem do pracy, jak inaczej. Jesteś instruktorem? Super, bo akurat nie możesz zrobić szkolenia, bo kierownik zmiany ci nie pozwala albo masz inne szkolenie rozpoczęte (jedno z 3 w tym tygodniu). Chcesz mieć urlop wypoczynkowy za 3 miesiące? (usunięte przez administratora) bo babka od pisania harmonogramu wpisała ci wolne pod koniec miesiąca, nie ważne, czy tego chcesz. A ma ona 1,5 tygodnia, by to ułożyć. Jej jest trudno w 99 godzin ułożyć porządny harmonogram dla 90+ pracowników. A zarówno ona, jak i osoby wysokie szczeblem biorą sobie jakiejś kanapki albo kawy i za darmo. Nie widziałam ani razu, aby kierownik zmiany czy baba z HRu za coś zapłaciły. I potrafią robić to kilka razy dziennie. A właśnie, jeśli jesteś pracownikiem i podczas przerwy chciałbyś kanapkę to bardzo pilnują, żebyś najpierw odbił się na przerwę, a dopiero potem zamówił i nie możesz poprosić kogoś, by ci to zrobił przed odbiciem się, bo kierownik się do ciebie przyczepi. Przez to potrafisz czekać ⅓ przerwy na
(usunięte przez administratora) kanapkę. A jak chcesz zjeść jakieś zamówienie, które ktoś zapomniał odebrać, to zapłać sam za to. W piątek po 15 (gdzie ruch taki sam jak w sobotę) byłam sama na fryturach i było przez 3+ godziny taki duży ruch, że sobie nie radziłam i po wielokrotnych prośbach kierownik zmiany, który mówił "nie zmienię ci miejsca, tylko dlatego, bo chcesz" na moją prośbę o osobę do pomocy. No i oczywiście dopiero 20 minut przed końcem mojej pracy przydzielił mi kogoś. A jak jesteś wielokrotnie sam na grillu, a po 11 to już na pewno, i starasz się robić wszystko zgodnie z zasadami, to albo cały czas opóźniasz robienie kanapek, bo nie ma mięsa, albo nie masz czasu na nic innego na umycie grilla. A skoro już o tym mówię, to powinieneś wiedzieć, że myjemy grilla ciepłą wodą. Nie ważne, że bojler nie działa, radź sobie z tym. Kilka dni temu na poziomie -1 w ogóle nie było wody LOL nawet w kiblu. Tam masz małą lodówkę, żeby wszystkim pracownikom nie zmieściło się jedzenie. Przypadkiem zapomniałeś, że dwie minuty temu skończyłeś zmianie i dopiero teraz się odbijasz? (usunięte przez administratora) nie zapłacą ci. Zamierzam (usunięte przez administratora) stąd jak najszybciej.