Kino ledwo się trzyma, bo całe fundusze spływają do innych, nierentownych kin w sieci. Praca dobra na chwilę, jako dorywcza np. w szkole średniej. Na dłuższą metę nie ma już co marnować na nią czasu, bo nie ma perspektyw. Umowa zlecenie, jednocześnie traktowana przez kierowników jak umowa o pracę - musisz być dyspozycyjny, bo inaczej lota (no chyba, że twoi rodzice mają znajomości w zarządzie - wtedy jesteś nie do ruszenia). Grafik dostajesz z tygodnia na tydzień, jego elastyczność polega na tym, że możesz wymieniać się zmianami z innymi pracownikami. Praca za minimalną krajową, brak systemu premii ani ścieżki awansu. Kierownictwo bywa różne - w zależności od humoru ich przełożonego. Kompetencje co po niektórych kierowników zostawiają trochę do życzenia, ale sami również zarabiają grosze, więc nie ma co wymagać za dużo. Praca w koszuli, więc wydawałoby się, że reprezentatywna, ale jednocześnie wykonujesz wszystkie zadania "zaplecza" - od sprzątania po wykończeniówkę (tak, to pracownicy remontują kino). Plusem na pewno jest atmosfera - jest sporo pracowników, więc po jakimś czasie znajdziesz swoich ludzi. Ma się wrażenie, że wygoda pracy sprawia, że niektórzy osiadają w miejscu i nie szukają lepszych warunków - zarówno szeregowi pracownicy, jak i kierownictwo