Nie wiem czy po zakończonej "karierze" w tej firmie mam się śmiać czy płakać. Jednym słowem — dramat. Nigdy nie spotkałam firmy, która tak źle traktowała by pracowników. Wymagania jakie firma stawaia pracownikom są kosmiczne, wypłata niestety nie. Najpierw każą pracownikom przenosić ciężkie półki, żeby przeorganizować cały sklep (oczywiście w 3 godziny orzed otwarciem — co jest niewykonalne) tylko po to, żeby 2 miesiące później kazać im zrobić to ponowanie. I po co? Chyba tylko po to, żeby uprzykrzyć im życie. A na pytanie jak coś zrobić w trakcie otwarcia sklepu? Można przecież przyjść w nocy! No tak, a może od razu rozstawić sobie śpiwór w sklepie, żeby być na każde zawołanie? Salony są w krytycznym stanie. W Warszaiwe w prawie żadnym nie ma. już obsługi — wieloletni pracownicy już odeszli, a nikt nowy nie chce tam pracować (i nie dziwie się, bo i po co, w innych firmach pieniądze są lepsze, a komfort pracy sprawia, że aż chce się tam chodzić). I tak jest od wielu miesięcy przez co stoi się samemu na zmianach, a nowi pracownicy (np. tacy, którzy pracują tydzień) muszą praktycznie od samego początku być samodzielni (a w Gattcie szkolenia nie istnieją oczywiście :)), co skutkuje jedynie tym, że ktoś pracujący dłużej musi być na wyciągnięcie ręki POZA GODZINAMI PRACY, żeby nie bieżąco móc odpowiadać na pytania nowej osoby i pomagać w sytaucjach kryzysowych. Firma tylko oszczędza i oszczędza. Rakstopy są coraz droższe, ale za to poza salonami firmowymi można je znaleźć za 15zł. I są to te same rajstopy. Nawet już im się nie chce zmieniać opakowań, żeby chociaż udawać, że jest inaczej. Firma leci po kosztach, zamawiają jakieś chińskie (usunięte przez administratora) które śmierdzą i się nie sprzedają. A na pytanie co zrobić? No jak to? Sprzedać! Ciekawe co centrala zrobiłaby świecąc przed klientkami oczami za jakoś tego(usunięte przez administratora). Hitem są tegoroczne kostiumy z SHEIN. Z tego już się śmieje chyba każdy. Cyrk na kółkach!! Ostatnio poinformowali pracowników, że wprowadzają kolekcję nowych rajstop (a raczej starych, bo dopisali nam w nawiasach jak się nazywały kilka lat temu). Pewnie wyjęli je z małych kartoników na jakimś bazarze, bo to (usunięte przez administratora) nigdzie się nie sprzedaje i przełożyli do nowych pudełek, a teraz każą sprzedawać kolejnną "innowację na rynku pończosznictwa". Szkoda nowej regionalnej w regionie Warszawa. Bardzo miła i przyjaźnie nastawiona do pracowników dziewczyna, służy pomocą. Ale w tej firmie próba zmiany czegokolwiek to jak walka z wiatrakami. Widać, że strasznie się stara i próbuje się jakoś ratować sytuację, ale cóż... Z (usunięte przez administratora) bata nie ukręcisz. Ta firma jest tak skostniała od środka. Wchodząc tam człowiek może się poczuć jak w średniowieczu. Nigdy chyba nie widziałam tak przestarzałego sytsemu i procedur. Wszystko trzeba robić ręcznie, a liczyć rzeczy na karatkach (ile sprzedało się dziennie bielizny, konkretnych targetowamych rajstop, ile osób skorzystało z promocji). A jak źle policzysz to wielkie oburzenie, bo jakiejś wielmożnej pani się nie zgadza w tabelkach, bo pomyliłaś się o kilka sztuk. Kiedyś było inaczej, ta firma pomimo wielu minusów zyskiwała na pracownikach, którzy wiele lat tam pracowali i tworzyli przyjazną atmosferę pracy. Chciało się tam przychodzić głównie dla współpracowników. Jak widać wspólny wróg łączy ludzi. A teraz? W desperacji zatrudniają kogokolwiek — osoby niepotrafiące obsługiwać komputera, dziewczynki, które boją się podejść do klienta i trzeba mówić im po ciuchu słowo po słowie co mają powiedzieć (chociaż jak szkolenia brak to w sumie co się dziwić?). Wezmą z ulicy każdego kto tylko zgodzi się popilnować sklepu, byle tylko był otwarty. Nauczcie się najpierw traktować ludzi z szacunkiem. A jeśli ktoś dotrwał do końca — uciekajcie stamtąd jak najszybciej, a jak zobaczycie gdzieś ich ogloszenie o pracę to omijajcie szerokim łukiem. Może firma razem z umową o pracę powinna dawać też skierowanie do psychiatry i na terapię, bo z tej pracy można wynieść tylko depresję i stany lękowe. Ale tam to powinni wysłać najpierw siebie...