Już nawet nie chodzi o asortyment.
Podejście większości pracowników to porażka; niektóre ''osobistości'' mają już tam posadkę od dawna i widać czują, że są nietykalni. Człowiek o coś zapyta to potem żałuje bo niejedna wielce przepracowana coś burknie albo w ogóle chamsko coś powie.
Tak samo z ochroną. Albo ich w ogóle nie widać, przeważnie wtedy jak tłumy przy lodówkach i kasach, albo jak sklep prawie pusty to się ''szwędają w te i tamte''. Tylko chyba po to, żeby się pokazać.
Niestety już dwa razy mi się zdarzyło,że podczas takiego zamieszania związanego z natłokiem, często przyjezdnych ze Słowacji już po zapłacie i pakowaniu zakupów okazywało się, że brakuje jakiegoś asortymentu za który zapłaciłem. Ale kogo to obchodzi. Przecież kamer nie ma, prawda?
Dla porównania robiąc często zakupy w jednej z krośnieńskich biedronek nigdy nic takiego się nie wydarzyło. I nikt z frustracją nie odpowiadał, jeżeli chciałem się czegoś dowiedzieć.
Pozdrawiam tych, którzy są życzliwi dla innych.