25.01 ( sobota) w godzinach między 16 a 18 robiłam zakupy w Biedronce na ul. dworcowej w Ornecie. Byłam świadkiem nieprzyjemnej sytuacji. Dla mnie mobbingu. Pracownica ( kierownik lub prowadząca zmianę,nie sprawdziłam na plakietce, kobieta z nieprzyjemnym wyrazem twarzy, grubszej kości, ciemne włosy związane w kucyk) nakrzyczała na pracownicę. Sytuacja miała miejsce przy alkoholu. Do przełożonej podeszła pracownica i o czymś rozmawiały i nagle ta zaczęła krzyczeć ,,... nie mów yhy tylko macie to zrobić". Klienci spojrzeli co to za awantura i tylko pokiwali głowami. Tym bardziej, że pracownica zachowywała się normalnie, nie zrobiła i nie powiedziała nic niestosownego. Jednak Pani przełożonej to nie przeszkadzało. I chwilę później otworzyła drzwi do magazynu i znowu tym swoim nieprzyjemnym sposobem nawoływała pracownicę na kasę tak, że cały sklep i pół parkingu ją słyszeli. Chyba trzeba tej Pani przypomnieć w jaki sposób powinno się rozmawiać z pracownikami i jakie kary grożą za mobbing. Albo dać jej dzień wolny, niech idzie do lasu się wykrzyczeć.